tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
       Pasterstwo
       Budownictwo
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Etnografia
Kultura duchowa Podhala - Demonologia

Wyobrażenia Górali o świecie nadnaturalnym zawsze były bogate i wyjątkowo złożone. Józef Kantor ujął to pisząc: „… cała natura, Tatry, lasy, polany, rzeki, gaje, zapełnione były bóstwami dobrymi i złymi. W  lasach, usypiskach, gajach, nad rzekami żyły boginki – psotnice, „ mamuny” wodziły ludzi po błędnych drogach i lasach, odmieniały dzieci, „ topielce” czyhały na ludzi pod mostami, w gajach, w rzekach i porywały ich do wody, „strzygonie” ssały krew nocą ludziom… dziwożony porywały niewierne dziewczęta. Widywano między chałupami kręcące się nocą duchy krzywoprzysięzców, krzywdzicieli sierot; na polanach tatrzańskich włóczyły się krwawe widma juhasów”.

Cały ten panteon demonów, istot szkodliwych i nieprzyjaznych człowiekowi, rzadziej obojętnych a prawie nigdy sprzyjających, był rezultatem nałożenia się chrześcijańskiej dogmatyki na dawne słowiańskie wierzenia; wszystko to zostało dodatkowo przesycone elementami tradycji klasycznej. Dawne słowiańskie duchy wegetatywne, żyjące wśród pól i lasów, przemieszały się z diabłami – mieszkańcami chrześcijańskiego piekła, lub zostały z nimi  utożsamione. Razem z personifikacjami zjawisk przyrody i nieprzeliczonymi rzeszami duchów, tj. dusz ludzi zmarłych i błąkających się po ziemi, stanowiły świat groźny dla człowieka, świat przed którym należało się mieć na baczności , którego okiełznanie , uczynienie niegroźnym nie było łatwe i wymagało odpowiedniego postępowania, a nierzadko znacznej wiedzy magicznej.

Z czasów pogańskich pochodziła wiara w boginki ( zwane też mamunami i dziwożonami) – szpetne niewiasty o długich piersiach, których podczas prania używały jako kijanek, obtargane, brudne i czarne. Żyły w lasach i nad potokami, czasem tańczyły i śpiewały o zmroku i biada temu człowiekowi, który zbliżył się do ich ustronia. Owe istoty miały zwyczaj porywania nie ochrzczonych dzieci i podrzucania ich na miejsce własnych, niewydarzonych „miętaków”, żyjących zaledwie do 15 lat.

Głuptaki te nie były wstanie nauczyć się mówić, ledwie mamrotały, były bardzo żarłoczne, paskudziły i nie mogły nauczyć się przystojnego, ludzkiego zachowania. Zdarzało się, że boginki porywały karmiące kobiety i ssały je.
Sposoby postępowania z boginkami i ich potomstwem oddaje „przypowiastka koło boginek”, którą  według opowieści Jędrzeja Gąsienicy z Gładkiej na Gubałówce zanotowała M. Wysłouchowi: „ Za dwniejsyk casów znajdowały się boginki w brzegak , co nie mogli ani ludzie dońść ku nim. Gdyby się była nasła kobieta nasego gatunku ludzi, żeby nie była na wywód  z małym dzieckiem, hytro ony miały prawo takie jej ukraść, porwać jom i dziecko…ba jak się zonka uchwyciła dzwonka( kwiat polny – J.T), to już boginki nie mogły uwlec prec, nie miały prawa”.
Zdarzyło się, że boginka podrzuciła pewnej kobiecie dziecko. Dziecko to, chociaż chowane jak należy, ani nie chodziło, ani nie umiało mówić, pomimo, ze miało już siedem lat.  Wreszcie zrozpaczona kobieta udała się do księdza po poradę. „ Toz ksiądz jej doradził coby wlała do skorupianego jaja wody i podziała coby dziecko słyszało: „ Bedem warzyła dziecku jeść”. A potem kazował jej wyjść  do pola, a zrobić w ścianie takie okienko coby to dziecko  nie wiedziało o nim, żeby go mogła widzieć w tej izbie…poziera a ono skoczyło z siedliska, poźrało co to la niego się warzy. Toz teraz piersy raz ta zona go uwidziała na nozyskak brzyćkik, kie leciało ku temu śniadaniu, rozcapierzone rencami, seroko krocające, oślinione i drapało się po głowie i wrzescało ze to mało lo niego. Posła ta kobieta do księdza i ozpowiedziała co ta howieda poczyniła. Ksiądz doradziył jej tak: „ Weź, wyruć to dziecysko na śmietnisko i bij mietłom Brzozowom. I nie lituj się nic, bo to dziecko nie twoje, ino odmienione od boginki. A tyś winna sama boś nie była z małym na wywód, nie uczyniłaś jak Bóg przykazuje”. 
Nieszczęśliwa kobieta uczyniła tak jak jej ksiądz poradził.  „ I biła ta gażdzina Brzozowom mietłom bogincyne dziecko może koło dwok godzin. Dziecisko kwicało, rycało. Ozlegoł siy tyn głos po krzokak, jaze boginki usłyszały, poznałyswojego dzieciska i wnetki przyniosły tamto inse i prasneły jej a swoje zabrały”.

Dużo bardziej radykalny sposób na odzyskanie własnego dziecka polegał na włożeniu odmieńca do rozpalonego pieca. Na jego krzyk natychmiast przybywała boginka odnosząc porwane dziecko.
Poważnym niebezpieczeństwem były też „topielce”, które pokazywały się pod postacią ryby na płyciźnie, nęciły one człowieka łatwą zdobyczą, a następnie wciągały go na głębię. Czasem „topielce przybierały ludzką postać i siadały na potokami lub na kładkach. O zmroku lepiej było trzymać się od wody z daleka.

Nieokreśloną postać posiadała „siodła” – zmora dusząca ludzi we śnie. Nierzadkie były upiory, strzygi, strzygonie osobliwie łaknące ludzkiej krwi. Zdarzały się wilkołaki – ludzie żyjący pod przekleństwem, rzucający się i ssący bydło, a niekiedy także człowieka. Straszyły po śmierci zawodząc płaczliwie nie ochrzczone dzieci. Jeśli ktoś usłyszał taki płacz, powinien był powiedzieć: „ Jakeś chłopiec niech ci będzie Adam, jakeś dziwcę niech ci będzie Ewa”. Dokonanie w ten sposób aktu chrztu winno przynieść dziecku zbawienie i uwolnić świat od ducha.

W ogóle duchów było wszędzie co niemiara: duchy samobójców, podróżnych pomordowanych przez zbójców, najrozmaitszych grzeszników, okrutników, skąpców, pijaków itd. czychały one na człowieka po zmroku strasząc go i „wodząc”. To „wodzenie” to był stan oszołomienia, jakiś dziwny trans, „wodzony” nie mógł trafić do domu, wszystko widział na opak. Nocami krążyła śmierć, którą wyobrażano sobie pod postacią kobiety z kosą ubranej na biało. Kiedy pojawiała się obok chałupy to był to znak, że ktoś szybko umrze

Nie brakowało również diabłów kuszących, a pojawiały się one zazwyczaj pod postacią zwierząt: kota, psa, świni, kruka, sowy a czasem nawet człowieka.  Z kolei „płanetnik” miał władzę nad chmurami. Gdzie chciał, tam grad  padał, niszczył plony, sprowadzał głód. Można się było uchronić przed nim bijąc w dzwony. Płanetnik pojawiał się czasami pod postacią starca, gdyż zdarzało się, że płanetnikiem bywał człowiek.  Seweryn Udziela tak zanotował spotkanie z płanetnikiem: „ Seł se taki dziadek…a chłopy kosiły  trawę… i poscęścił im Ścęść Boze!...Dej Panie Boze, a gdzies idzies dziadku?
- Je idem Se ta idem, ale sam nie wiem jesce kany. Mam ze trzydzieści becek grochu, ale tu sceka i tu sceka i źle mi kany wysiać.
No i potem nie gadał wiyncyj, a oni się nie przypatrzyli i dziadek zginon. A to wiyciy był płanetnik, co miał nie groch, ino grad i wciał po polak siać, ale wej straśnie dzwonili na chmury i het chmury odganiało i nijak tego gradu wysiać nie móg. Ej, dałby nam kieby nie dzwonili”
.

Wśród tych wszystkich złych i nieprzychylnych człowiekowi demonów, zdarzały się chociaż rzadko, istoty życzliwe. Takimi były duszki leśne, które – według górali – „ bawią się, zlatują, igrają, piszczą przy miesiącu i czasem pastuchom zbłąka się owca, daremnie szukają po nocy, aż tu ni stąd ni z owąd owca przed nimi stoi. Często biednemu podrzucą srebrniaka”.  Zapewne te figlarne duszki, nieszkodliwe jeśli im się krzywdy nie robiło, były echem prasłowiańskich wierzeń.

Mroczne królestwo duchów otaczało człowieka ledwo przekroczył próg swojej chałupy, ledwo oddalił się od swojej zagrody. Nie był on wolny od lęku ani w dzień, ani tym bardziej w nocy. Nie dziwi więc fakt, że zdarzały się dnie, kiedy nie wychodzono po zmroku z chałupy. Broniono się przed złymi mocami między innymi: święconym zielem, wodą z „prętu” rzeki, pacierzami mówionymi na opak, zakreślano magiczne koło święconą kredą. Przeciwko złym duchom służyły amulety spinki, paciorki, bursztyn, korale. Malowano również progi, okiennice, drzwi chałup w tajemnicze znaki, które miały na celu bronić wejścia do izby wszelkiemu złu.


Tekst: Jadwiga Trojan


Bibliografia:
Pełka L ; Polska demonologia ludowa; Warszawa 1987,
Gołębiowski T.; Lud polski, jego zwyczaje, zabobony; Lwów 1884,


«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   7330

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7227160 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 4