tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Klimat, Skały i Wody
Jaskinie turystyczne Tatr Polskich
    Ciemność, cisza, świat nieznany, tajemniczy. W drżącym świetle pochodni, lub latarki (w zależności od czasu w którym opisywane zdarzenie ma miejsce) pojawiają się niesamowite kształty skalnych sopli, kolumn, zarzymanych w pół ruchu ogromnych figur... Zastygamy w bezruchu i natychmiast słyszymy...ciszę. Spadające ze stropu krople wody, czas zaklęty w skale od wieków. W ciemności czai się niebezpieczeństwo, nieznane - wąski korytarz albo ogromna sala, dziki zwierz albo przepastna studnia. A może na końcu wędrówki trafimy jednak na ogromny skarb???...Jesteśmy w jaskini.

    Jaskinie fascynowały ludzi od dawna, nic więc dziwnego że i dzisiaj chęć poznania piękna podziemnego świata stanowi potężny bodziec do ich zwiedzania. Niestety wstęp do większości jaskiń wiąże się z licznymi niebezpieczeństwami. Żeby ich uniknąć należy posiąść odpowiednie umiejętności, wykorzystać specjalistyczny sprzęt, ubranie ochronne. Nie wszyscy chcą zostać speleologami - a chcieliby także ten wspaniały podziemny świat zobaczyć. Dla nich właśnie, na całym świecie - a więc także i w Polsce udostępnia się wybrane jaskinie. Zabezpieczone, ze sztucznie wybudowanymi chodnikami, schodami, wyposażone w oświetlenie, pozwalają zwykłemu turyście wniknąć w głąb Ziemi. Jednocześnie jednak pozbawiają, przynajmniej w części tej specyficznej dawki adrenaliny związanej z samotnym, niebezpiecznym odkrywaniem nowego miejsca.

    Udostępnianie jaskiń dla szerokich rzesz turystów na terenie Tatr miało miejsce od początku turystycznego poznawania tych gór. W XVIII i XIX wieku zwiedzano groty i "dziury" położone w pobliżu Zakopanego opisując ich piękno, przekazując informację coraz szerszemu kręgowi ciekawych nieznanego.

    Choć w północnej, polskiej części Tatr do czasów dzisiejszych odkryto ponad 600 jaskiń to zaledwie ułamek procenta jest dostępny dla zwykłego turysty. Ograniczenia związane z istnieniem Parku Narodowego spowodowały, że część jaskiń znanych i zwiedzanych przed wojną i w latach 50-tych została wyłączona ze zwiedzania.

    Poszukiwania wspaniałych jaskiń, z piękną szatą naciekową, którą można by podziwiać nie dały spodziewanych rezultatów. Mimo to, choć w udostępnionych turystycznie po polskiej stronie Tatr, nie możemy obejrzeć zbyt wiele pięknych nacieków, to zapewniają one niezapomniane atrakcje. Są bowiem udostępnione...ale nie tak do końca.

    W większości z nich trzeba posiadać własne oświetlenie. Poruszanie się wewnątrz, pomimo pewnych ułatwień zmusza do zachowań, jakie na co dzień spotyka się w "prawdziwych" jaskiniach - czasami trzeba się przeczołgać na kolanach, czasami trzeba wspiąć po skale (przy zabezpieczeniu łańcuchem), czasami trzeba zmoczyć nogi w wodzie czy ubrudzić ubranie w wapiennym błocie. No i wreszcie trzeba dobrze szukać drogi żeby nie zabłądzić w labiryncie korytarzy. Zwiedzanie większości "turystycznych" jaskiń tatrzańskich niewiele ma wspólnego z wygodną podróżą kolejką przez Postojną, czy z wędrówką wraz z setką innych turystów korytarzami jaskini Bielskiej. Niestety poza emocjami związanymi z przebywaniem w "prawdziwej" jaskini wrażenia estetyczne są niewielkie....- szata naciekowa jest bardziej niż uboga.

    Prawie wszystkie "turystyczne" jaskinie polskiej części Tatr znajdują się w dolinie Kościeliskiej, ulokowane wzdłuż głównego szlaku biegnącego dnem doliny. Ich zwiedzenie nie zajmuje bardzo dużo czasu. Zaczniemy ich przegląd od wylotu Doliny Kościeliskiej.
   
    Wbrew obiegowej opinii otwór widniejący skałach Bramy Kantaka (po jej wschodniej, lewej patrząc na południe, stronie) nie ma nic wspólnego z jaskinią Jest to stara sztolnia badawcza wykuta w trakcie prowadzenia badań nad możliwością wybudowania właśnie w tym miejscu... zapory wodnej spiętrzającej wody Potoku Kościeliskiego. W okresie międzywojennym, po powodzi w 1934 roku, gdy prowadzono pierwsze badania przy projekcie zapory w Czorsztynie właśnie tu miała powstać jedna z dodatkowych zapór wyrównawczych. Prace badawcze w związku z tym projektem prowadzili też Niemcy w czasie II Wojny. Podobna sztolnia znajduje się po zachodniej stronie.

    Pierwszą jaskinią z prawdziwego zdarzenia, jaką możemy zwiedzić jest Jaskinia Mroźna. Znajduje się we wschodnich zboczach otaczających Dolinę Kościeliską, w masywie Organów. Przebiega generalnie pomiędzy Doliną Kościeliską a uchodzącym do niej Żlebem pod Wysranki. Północny otwór (wejściowy, sztucznie przekopany) położony jest na wysokości ok. 1100 m n.p.m., południowy (obecnie wyjściowy) na wysokości ok. 1112 m n.p.m. Wysokość obu otworów w stosunku do dna doliny przekracza 100 m. Jaskinia Mroźna najbardziej ze wszystkich "turystycznych" jaskiń, przypomina prawdziwy obiekt przygotowany do zwiedzania. Jest oświetlona, a ruch turystyczny pod opieką przewodnika odbywa się jednokierunkowo, od wejścia w Żlebie pod Wysranki do wyjścia nad Doliną Kościeliską. Zwiedzanie odbywa się w grupach (max do 40 osób) Czas przejścia całego prawie 500 metrowego (511 m) ciągu udostępnionych korytarzy wynosi około 30-40 minut. Korytarze są stosunkowo wąskie, ale wygodne, w niektórych miejscach należy się nieco pochylić przy niżej położonym stropie. W stromych miejscach ścieżka i schody zabezpieczone są poręczami. Szata naciekowa jest jak na tatrzańskie warunki jaskiń "turystycznych" całkiem ciekawa. Można tu zobaczyć polewy z mleka wapiennego, niewielkie stalaktyty i stalagmity (niestety w większości poobłamywane). W dalszych partiach można zaobserwować deszcz jaskiniowy oraz małe jeziorko. Przy odrobinie szczęścia można spotkać nietoperze, które dawniej miały tu miejsca zimowania. W okresie zimowym jaskinia jest niedostępna dla wycieczek.

    Jaskinia powstała w wapieniach środkowego triasu, należących do serii wierchowych Tatr. Jak większość jaskiń tatrzańskich rozwinęła się wzdłuż szczelin tektonicznych o przebiegu generalnie SW-NE i stromo nachylonych ku północnemu zachodowi. Wędrując korytarzami jaskini możemy wyraźnie zaobserwować ich tektoniczne pochodzenie.

    Mroźną odkryli S. Zwoliński i J. Zahorski w maju 1934 roku. Początkowo, w latach 1934-37, poznano jedynie około 63 m korytarzy znajdujących za niewielkim otworem wejściowym (obecne wyjście z jaskini). Do lat 50-tych jaskinia zwana była Mroźną Grotą (ze względu na niską stosunkowo temperaturę, przewiew zimnego powietrza i podobne do szronu nacieki mleka wapiennego). Nie stanowiła zbytniej atrakcji, zwłaszcza, że w jej pobliżu znajdował się wylot o wiele bardziej interesującej dla speleologów i ówczesnych turystów Jaskini Zimnej. Wstępne partie tej ostatniej jeszcze w latach 50-tych dostępne były dla zwykłych turystów i opisywane w popularnych przewodnikach.

    W tym czasie panowała w Polsce moda na poszukiwanie pięknych i ogromnych jaskiń (w stylu jaskini Bielskiej). Przekopywano na dużą skalę namuliska w znanych jaskiniach, oczywiście w celu odkrycia ewentualnych dalszych korytarzy. Kopano w poszukiwaniu wspaniałych sal i korytarzy w jaskini Bystrej, w jaskini Dziura. Także i w Mroźnej Grocie. Po wykonaniu stosownego przekopu, odkryto dalsze korytarze, ponad 300 metrowej długości. Koniec nowo odkrytych partii zasypany był zawaliskiem skalnym, a pomiary geodezyjne wykazały, że znajduje się on jedynie 8 m pod powierzchnią terenu w Żlebie pod Wysranki. Komisja Speleologiczna PTT (Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, które wtedy jeszcze istniało, obecnie zostało reaktywowane) zadecydowała, że jaskinia może zostać uprzystępniona do ogólnego ruchu turystycznego. Od końca 1950 trwały, pod kierunkiem S. Zwolińskiego prace adaptacyjne (przekopywanie drugiego otworu, wyrównywanie korytarzy, poszerzanie przejść, budowa platform przyotworowych itp.). Wszystkie działania prowadzone były ręcznie, bez użycia materiałów wybuchowych. 12 lipca 1953 roku miało miejsce uroczyste otwarcie jaskini. Początkowo była ona oświetlana świecami i lampami karbidowymi. Dopiero w 1958 roku zakończono ostatecznie prace nad uprzystępnianiem Jaskini Mroźnej. Wykonano szlaki do i od jaskini, zainstalowano agregat zasilający oświetlenie elektryczne. W końcu lat 90-tych XX wieku w ramach prac naprawczych zdecydowanie polepszono jakość szlaku prowadzącego od wyjścia z jaskini do Doliny Kościeliskiej, na wiosnę 2001 roku przeprowadzono roboty modernizujące oświetlenie wewnątrz jaskini. Szacunkowe obliczenia wykazują, że mniej więcej co trzecia osoba wchodząca do Doliny Kościeliskiej odwiedza Jaskinię Mroźną.

    Kolejną jaskinią, którą można zwiedzać jest Jaskinia Smocza Jama. Położona w odnodze Doliny Kościeliskiej - w Wąwozie Kraków jest chyba jedną z najczęściej odwiedzanych jaskiń. Posiada dwa otwory: dolny, wejściowy położony na wysokości ok. 1100 m n.p.m. (15 metrów nad dnem wąwozu), górny, wyjściowy usytuowany w kierunku NW znajduje się na wysokości ok. 1120 m n.p.m. (ok. 50 m nad dnem Doliny Kościeliskiej). Długość całej jaskini wynosi 40 m, deniwelacja, (czyli różnica pomiędzy najniższym a najwyższym punktem) +16.5 m. Sama jaskinia to właściwie stromo nachylony i lekko zakręcający (na kształt litery S) tunel skalny przebijający się przez wapienne skały. Dla zwykłego "odwiedzacza" Tatr przejście przez Smoczą Jamę związane jest z prawdziwymi emocjami. Nie dosyć, że aby do niej dojść trzeba pokonać wspinaczkę po drabinie i przy użyciu łańcuchów, to wewnątrz jaskini potrzebne jest dodatkowe oświetlenie. Podejście jest strome i także należy korzystać z asekuracyjnego łańcucha. I z reguły trzeba się mocno wybrudzić...

    Odkrywcy jaskini tak naprawdę nie są do końca znani. Była ona "znana od dawna" zarówno góralom jak i pierwszym odwiedzającym Tatry turystom. Wzmianki o niej pojawiły się już w przewodniku Kolbenhayera w 1876 roku a w 1882 opisywał ja Gotfryd Ossowski, nazywając Smokiem. Była często zwiedzana już w XIX wieku, wchodzono do niej wtedy otworem górnym, aby po jej przejściu znaleźć się bezpośrednio w Wąwozie Kraków. Początkowo elementy zabezpieczające, zarówno wewnątrz jaskini jak i przy dolnym otworze były drewniane. W 1949 roku zastąpiono je stalowymi (drabina, poręcze i łańcuchy) W 1967 roku mocno eksponowany szlak obejścia został także zabezpieczony klamrami i łańcuchami. Nazwa jaskini najprawdopodobniej związana jest z jej położeniem. W Wąwozie Kraków szereg miejsc ma nazwy odnoszące się do Krakowa - Ratusz, Kazimierz, Rynek, Zamek - nie mogło, więc zabraknąć Smoczej Jamy z podwawelskiego wzniesienia. Niektórzy jednak sugerowali, że "przed potopem" zamieszkiwały w niej smoki, których kości rzekomo tu znaleziono...

    Samo zwiedzanie, a właściwie przejście jaskini nie jest zbyt trudne. Wymaga jednak dodatkowego oświetlenia a w okresie letnim należy uzbroić się w cierpliwość podczas oczekiwania na swoją kolej. Jeśli bowiem ze wszystkich odwiedzających Dolinę Kościeliską tylko co trzecia osoba decyduje się na zwiedzenie Jaskini Mroźnej, to do Wąwozu Kraków a w konsekwencji i do Smoczej Jamy wchodzi praktycznie co druga osoba. Mniejszy zdecydowanie ruch panuje tu w zimie, jednak wtedy szlak jest bardziej niebezpieczny ze względu na oblodzenie.

    Bezpośrednio przed drabiną prowadzącą do dolnego otworu Smoczej Jamy znajdują się dwie niewielkie jaskinie - schrony skalne, także dostępne dla zwiedzających. Oba schrony: Dziura pod Smoczą Jamą i Schron przy Smoczej Jamie powstały w tej samej wapiennej skale, co Smocza Jama i co sugerują nazwy są z nią ścisłe związane.

    Kolejne trzy jaskinie dostępne dla ruchu turystycznego związane są z wapiennymi skałami zboczy Raptawickich Turni. Pierwsza z nich nosi nawet taką nazwę: Jaskinia Raptawicka.

    Główny, wejściowy otwór znajduje się na wysokości ok. 1146 m n. p. m. i jest położony prawie 120 metrów nad dnem Doliny Kościeliskiej. Aby się do niego dostać od szlaku do Jaskini Mylnej musimy podejść prosto do góry poprzez piarżysko (zakosy na ruchomych kamieniach) aż pod skałę i wspiąć się około 15 metrów korzystając z łańcucha. Bezpośrednio nad otworem wejściowym znajduje się drugi, prowadzący do niewielkiego korytarzyka połączonego z główną jaskinią dwoma kominkami wychodzącymi w jej stropie. Otwór wejściowy jest obszerny (ok. 3 m średnicy) i skierowany nieco ku górze. Do głównej komory wchodzimy po stalowej 9 szczeblowej drabince zamontowanej w otworze wejściowym. Sala ma charakter wybitnie zawaliskowy. Dno korytarzy i komory głównej pokryte jest blokami wapiennymi oderwanymi ze stropu. Dolna część jaskini wykazuje odmienny charakter - wygładzenia ścian i kociołki wirowe widoczne w stropie wskazują na przepływ wody. Rozkład temperatur, zwłaszcza w dolnym korytarzu (powiew powietrza) sugerują, że jaskinia poprzez system szczelin i próżni niedostępnych dla człowieka może łączyć się z położoną poniżej Jaskinią Mylną. W głównej komorze okresowo występuje deszcz podziemny, a w zimie powstają ciekawe formy naciekowe z lodu (stalagmity i stalaktyty lodowe). Przy odrobinie szczęścia można spotkać w niej nietoperze. Długość jaskini wynosi ok. 150 m, deniwelacja 15 m. Jaskinia jest dostępna przez cały rok, jedynymi ograniczeniami w zwiedzaniu zimą mogą być trudności związane z oblodzeniem dojścia. Zwiedzanie w zasadzie nie wymaga dodatkowego oświetlenia ale w głębszych partiach jaskini może być ciemno.

    Jaskinia Raptawicka znana była turystom już w XIX wieku. Jako pierwszy opisywał ją w 1887 roku Jan Gwalbert Pawlikowski twierdząc, że jest zdecydowanie atrakcyjniejsza i ciekawsza od Jaskini Mylnej. Wszystkie ówczesne przewodniki opisywały drogę dojścia do niej. W latach międzywojennych poznano dokładnie boczne korytarze odchodzące od głównej komory i umocowano stalową drabinę ułatwiającą pokonanie 4 metrowego progu wejściowego. Z opisów w starszych przewodnikach wynika że istniała tam wcześniej inna drabina, zapewne drewniana. W 1949 roku drabinę wymieniono na nową, dłuższą a także ubezpieczono ostatni odcinek dojścia do jaskini łańcuchami.

    W okresie międzywojennym jaskinia Raptawicka była miejscem prawdziwe romantycznej tragedii, ze szczęśliwym oczywiście zakończeniem....W roku 1938 zakopiański dentysta, rozczarowany zawodem miłosnym postanowił właśnie tu popełnić samobójstwo...zamurowawszy się w końcowym korytarzu jaskini. Po pewnym czasie, zapewne z głodu, zrezygnował jednak ze śmierci, rozbił mur a na miejscu planowanego "grobowca" wmurował w ścianę obraz Matki Boskiej, wykuł napis i pozostawił lichtarz ze świecą.

    Jaskinia Obłazkowa to właściwie długie i wąskie korytarze będące fragmentem systemu krasowego łączącego kiedyś wszystkie okoliczne jaskinie. Znajduje się około 50 m poniżej Jaskini Raptawickiej, w bezpośrednim sąsiedztwie Jaskini Mylnej. Jej główny, wejściowy otwór znajduje się na wysokości ok. 1098 m n. p. m. i jest położony prawie 70 metrów nad dnem Doliny Kościeliskiej. Jest stosunkowo obszerny - ok. 9 m szerokości i 2 m wysokości. Końcowa sala ma charakter wybitnie zawaliskowy, całość ma wyraźne założenia tektoniczne. Cała jaskinia jest sucha, jej wilgotność zwiększa się podczas opadów, w końcowej komorze można wyczuć powiew powietrza potwierdzający połączenie z pozostałymi jaskiniami systemu. Długość jaskini wynosi ok. 120 m, deniwelacja 5 m. Zwiedzać można ją przez cały rok, poza komorą wstępną wymaga dodatkowego oświetlenia.


    Znana była już w XIX w (a zapewne i wcześniej) wieku pasterzom i pierwszym przewodnikom. Najstarsze wzmianki o zwiedzaniu pochodzą z 1845 roku. Nazwy "Obłazkowa" ("obłazki" czyli zarośnięte turnie) użył jako pierwszy w opisie z 1887 roku J. G. Pawlikowski. Atrakcją turystyczną stała się po wybudowaniu ścieżki do Jaskini Mylnej. W latach międzywojennych poznano dokładnie całą jaskinię, w 1934 wykonano 5 m przekop udostępniający Salę Końcową.

    Po zwiedzeniu Jaskini Raptawickiej i Obłazkowej docieramy wreszcie do najciekawszej chyba, z punktu widzenia zwykłego turysty Jaskini Mylnej. Już sama jej nazwa sugeruje, że przejście przez labirynt ciemnych korytarzy stanowić będzie nie lada atrakcję. W tej bowiem jaskini napotkamy prawie wszystkie elementy "rasowej" speleologii (no może poza wspinaczką i zjeżdżaniem po linie): ciasne i wąskie przejścia wymagające czołgania, duże sale, prawdziwy labirynt dostępnych korytarzy i oczywiście absolutną ciemność.

 
Tak jak Jaskinia Obłazkowa i Raptawicka, Jaskinia Mylna stanowi pozostałość jednego systemu krasowego związanego z dawnymi przepływami potoku Kościeliskiego. Całkowita długość jej korytarzy szacowana jest na około 1300, z czego prawie 300 m zostało przygotowane dla ruchy turystycznego. Pozostałe fragmenty są trudniej dostępne. Deniwelacja jaskini nie przekracza 20 m. Założenia korytarzy mają wyraźny charakter szczelin tektonicznych, powiększonych na skutek przepływu wody. Główny otwór wejściowy położony jest na wysokości ok. 1098 m n.p.m., mniej więcej 70 m nad dnem Doliny Kościeliskiej.

    Widoczne z dna doliny otwory - "okna" jaskini były znane góralom, poszukiwaczom skarbów i górnikom od dawna. Najprawdopodobniej już B. Stęczyński w książce "Tatry w dwudziestu czterech obrazach"  wspomina o tej jaskini i związanej z nią legendzie o skarbach Janosika. Pierwszym, który zwiedził i opisał jaskinię był J. G. Pawlikowski. On też ponadawał nazwy niektórym partiom jaskini. Między innymi stąd nazwa "okna Pawlikowskiego". W 1886 doprowadził do udostępnienia Mylnej szerokiej rzeszy ówczesnych turystów. Towarzystwo Tatrzańskie wykonało ścieżkę do otworu i poszerzyło niektóre ciasne przejścia.


    Jaskinia Mylna była pierwszą po polskiej stronie Tatr a drugą w ogóle, w taki sposób "turystycznie" udostępniona jaskinią. W latach 30 XX wieku T. i S. Zwolińscy wykonali dokładne pomiary jaskini odkrywając przy okazji liczne nowe korytarze. W okresie przedwojennym jaskinia miała jedno wejście, a nowo odkryte rejony były rzadko odwiedzane. W latach 1948/49 prowadzono w jaskini prace mające na celu lepsze jej uprzystępnienie. Przebity został drugi (wyjściowy) otwór, poszerzono kilka bardzo wąskich zacisków, łączących dawniej odkryte partie z nowym otworem, poprawiono ścieżkę prowadzącą do jaskini i wytyczono podejście do nowego otworu. Główny ciąg korytarza został oznakowany (czerwone koła na białym tle), także niektóre boczne korytarze zostały oznaczone. W początkowym okresie turystów po jaskini oprowadzał przewodnik. Od kilku lat zwiedzanie odbywa się "jednokierunkowo" - od dawnego głównego wejścia do przekopanego otworu. Zwiedzenie całej jaskini, z odwiedzaniem korytarzy bocznych może zająć nawet ponad godzinę.

    Oznakowanie niektórych korytarzy jaskini spowodowane zostało nie tylko chęcią ułatwienia wędrówki po jaskini. W Mylnej miał bowiem miejsce jedyny dotychczas śmiertelny wypadek w turystycznej jaskini:

    25 lipca 1945 roku ksiądz Józef Szykowski wyruszył na wycieczkę w góry, nie podając jednak jej konkretnego celu. Kiedy po 5 dniach nie powrócił na kwaterę zawiadomiono TOPR. Niestety po dwutygodniowych bezowocnych poszukiwaniach trzeba było uznać księdza za zaginionego. Dopiero w styczniu 1947 roku przypadkowo odkryte przez K. Kowalskiego (znanego badacza jaskiń tatrzańskich) w jaskini Mylnej zwłoki zidentyfikowano (dzięki portfelowi i przewodnikowi) jako ciało księdza Szykowskiego. Jedynym wytłumaczeniem wypadku było zabłądzenie w nowoodkrytych partiach jaskini na skutek utraty światła i śmierć z głodu. Pechowym dla ofiary był okres w którym zwiedzał on jaskinię - okres powojenny nie sprzyjał turystyce a tereny górskie w tym okresie nie były zbyt licznie odwiedzane, z różnych powodów. Najprawdopodobniej w latach późniejszych, czy też obecnie tego typu przygoda (utrata światła) skończyłaby się najwyżej przymusowym noclegiem w zakamarkach jaskini.

    Poza opisanymi powyżej, dostępnymi obecnie jaskiniami w Dolinie Kościeliskiej, odwiedzano turystycznie jeszcze kilka innych jaskiń. Należały do nich Jaskinia Wodna pod Pisaną, Jaskinia Lodowa w Ciemniaku, Okna Zbójnickie w Organach, jaskinie w grzbiecie Żaru - Poszukiwaczy Skarbów, Ziobrowa, Groby, Dzwonnica, Za Smrekiem, czy też wstępne partie Jaskini Zimnej. Pod koniec XIX wieku, a później w okresie międzywojennym część tych jaskiń cieszyła się większa popularnością niż obecne jaskinie turystyczne (np. Mroźna). Opisy dojścia i ich wnętrza znajdowały się jeszcze w popularnych przewodnikach po Tatrach autorstwa Tadeusza Zwolińskiego pod koniec lat 60-tych ubiegłego stulecia. Ze względu jednak na konieczność ochrony unikatowych zjawisk przyrodniczych jakie w tych jaskiniach występowały, a także z uwagi na gwałtownie rozwijający się ruch turystyczny i nierzadko bezmyślne zachowania turystów w latach 60-tych XX wieku ograniczono liczbę możliwych do zwiedzania jaskiń. Najlepszym przykładem konieczności takiego działania może być historia Jaskini Magurskiej.

    Położona w dolinie Jaworzynki w północnym zboczu Jaworzyńskich Turni. Ze względu na ogromny, jak na warunki tatrzańskie główny otwór (21 m szerokości, 3-5 metrów wysokości), musiała być znana "od wieków". Wylot jej widać wyraźnie z żółtego szlaku prowadzącego Doliną Jaworzynki na Karczmisko (Przełęcz między Kopami) - mniej więcej na wysokości granicy kosówki przy drugim zakosie podejścia. Także gdy wędrujemy niebieskim szlakiem prze Skupniów Upłaz na Karczmisko, w miejscu gdzie szlak dochodzi do grani Upłazu, po przeciwnej stronie doliny możemy zobaczyć wejście do jaskini.

    Najprawdopodobniej jeszcze przed rozpoczęciem eksploatacji rudy żelaza w Dolinie Jaworzynki, w drugiej połowie XIX wieku już była odwiedzana. Opisywano ją w pierwszych przewodnikach tatrzańskich (Janota 1860), a jej popularność i atrakcyjność turystyczna wzrosła pod koniec XIX wieku od momentu odkrycia i opisania znajdowanych w niej licznie kości zwierząt jaskiniowych i efektownej szaty naciekowej. W latach 1877-1882 poprawiano wytyczoną specjalnie do jaskini ścieżkę turystyczną, zaopatrując ją w ławeczki przy wylocie jaskini. Praktycznie do końca lat czterdziestych XX wieku (z niewielkimi przerwami związanymi z kolejnymi wojnami) jaskinia Magurska była ogólnie dostępną. W ciągu wielu lat tej "eksploracji" o mniej lub bardziej naukowym charakterze zniknęła prawie w całości szata naciekowa we wstępnych partiach jaskini. Kolejne przekopywania namulisk odsłaniały warstwy kości zwierzęcych, które stawały się zarówno "cennymi" pamiątkami zwykłych turystów jak i eksponatami rozlicznych muzeów. Tuż przed II Wojną Światową i w pod koniec lat czterdziestych trwały w jaskini prace archeologiczne mające ostatecznie odpowiedzieć czy była ona schronieniem dla człowieka paleolitycznego. Dzięki przekopywaniu namulisk odkrywano kolejne partie korytarzy. Jednak cały czas "sława" jaskini, w której bez większego trudu można znaleźć kości zwierząt kopalnych przyciągała amatorów dzikich poszukiwań. Przekopywali oni na własną rękę różne fragmenty namuliska, często niszcząc wcześniej powstałe stanowiska badań. Apele i prośby zamieszczane w przewodnikach turystycznych typu: "...przygodni i niefachowi turyści proszeni są, by na własną rękę nie prowadzili poszukiwań, mogących utrudnić dalsze badania..." (Tadeusz Zwoliński, 1948, "Przewodnik po Tatrach i Zakopanem", wyd. VII, str. 136) nie przynosiły żadnego rezultatu. W roku 1950 oba otwory wejściowe do jaskini zostały zamknięte stalową kratą a klucz do bramy: "...wydaje PTTK tylko pracownikom naukowym lub zaufanym kierownikom wycieczek zbiorowych, co daje gwarancję, że namulisko w jaskini nie będzie już więcej dewastowane." (Stefan Zwoliński, 1961, " W podziemiach tatrzańskich", wyd. I, str. 72). Niestety w okresie powojennym krata zamykająca jaskinię była kilka razy niszczona a namulisko przekopywane w poszukiwaniu kości. W latach 70-tych opisy jaskini zniknęły z przewodników turystycznych a do jaskini Magurskiej od wielu lat dostęp mają jedynie speleolodzy i badacze posiadający odpowiednie zezwolenia.

    Poza przedstawionymi jaskiniami doliny Kościeliskiej, jedyną turystycznie dostępną jaskinią w pozostałej części Tatr jest Jaskinia Dziura w dolinie Ku Dziurze.

    Jako jedna z większych jaskiń położonych w bezpośrednim sąsiedztwie Zakopanego może być zaliczana do najwcześniej poznanych. Prawdopodobnie znali ją już XVII wieczni poszukiwacze skarbów i rudy żelaza. Jest też jaskinią znaną z dawnych opisów w literaturze. Wspominał o niej już Seweryn Goszczyński w 1835 roku. Początkowo nazywano ją Jaskinią Strążyską lub Zbójnicką Jamą. Ta ostatnia nazwa była prawdopodobnie związana z ostatnim, "prawdziwym" zbójnikiem tatrzańskim, Wojciechem Mateją, który mieszkał w pobliżu wylotu doliny i zapewne wykorzystywał jaskinię jako kryjówkę. Obecna nazwa Dziura, oznacza w góralskiej gwarze jaskinię - jest to pierwotna, naturalna nazwa pustki w skale. Co najmniej od połowy XIX jaskinia odwiedzana była przez turystów, między innymi przez Z. B. Stęczyńskiego, który przyrównywał jej piękno do najwspanialszych ówcześnie znanych jaskiń Europy. Jednocześnie Jaskinia Dziura stanowiła obiekt krytyki innego propagatora Tatr i autora przewodników Walerego Eljasza. Mimo kontrowersji w ocenie atrakcyjności samej jaskini, a może właśnie także i dlatego, liczba odwiedzających ją gości sukcesywnie wzrastała. Szacunkowa frekwencja we wstępnych partiach jaskini w okresie 1994-2000 wynosiła od 60000 do 80000 osób w ciągu roku

    W latach 40 i 50 XX wieku w dnie jaskini prowadzono prace mające na celu odsłonięcie dalszych korytarzy i wspaniałych sal lecz nie osiągnięto żadnych sukcesów.

    Jaskinia znajduje się w reglowej dolinie Ku Dziurze, położonej na wschód od Doliny Strążyskiej. Otwór wejściowy usytuowany jest na wysokości ok. 1002 m n.p.m. (około 12 m ponad dnem doliny). Jaskinia była kilkukrotnie mierzona. Cała jej długość określana jest obecnie na ok. 180 m, z tym że wliczany jest w to ponad 10 metrowy, pionowy komin wiodący do górnego (1018 m n.p.m.) niedostępnego otworu. Deniwelacja wynosi 43 m. Geneza jaskini związana jest z wodami hydrotremalnymi (ciepłymi) wypływającymi ascenzyjnie (czyli pod ciśnieniem) ze znacznych głębokości. Wypływająca woda wykorzystywała pionowe szczeliny o tektonicznych założeniach w skałach wapiennych serii tatrzańskich reglowych, doprowadzając do ich intensywnego krasowienia. Podobne procesy, ascenzyjnego wypływu wód termalnych współcześnie można obserwować w rejonie cieplicy Jaszczurowskiej.

    Choć nawet z najgłębszego miejsca głównej komory widać wyraźnie otwór wejściowy to jednak do zwiedzania jaskini potrzebne jest dodatkowe światło. Otwór wejściowy ma wymiary 3 m na 2 m i prowadzi w dół do niewielkiego przedsionka. Przedsionek ten rozszerza się w główną komorę. Przy jego końcu w stropie znajduje się prawie pionowy, ponad 10 m komin zakończony górnym otworem. Dno jaskini pod tym kominem zasypane jest liśćmi a w zimie śniegiem. Nieco dalej dno ponownie się obniża, a strop komory ku jej centralnej części unosi się do góry. Ten fragment korytarza z reguły jest śliski a w zimie może być pokryty lodem. Głębiej, pod prawą ścianą widnieją ślady po wykopie prowadzonym w dnie (częściowo zabezpieczony starymi belkami). Całe dno pokryte jest liśćmi i głazami. W okresach deszczowych ze stropu kapie woda, w zimie często tworzą się na ścianach polewy lodowe a na dnie lodowe stalagmity. Ze względu na swoje ukształtowanie w niższych partiach jaskini, w głównej komorze z reguły utrzymuje się zimne powietrze.

    W pozostałych dolinach polskiej części Tatr Zachodnich, także występują jaskinie, nie są one jednak udostępnione dla szerokiego ruchu turystycznego. Wędrując doliną Chochołowską, na wysokości Wyżniej Bramy Chochołowskiej, w pobliżu leśniczówki "Blaszyńskich" możemy jedyni obejrzeć, po zachodniej stronie potoku, pomiędzy głazami wylot Jaskini Rybiej (zwanej też Wodną pod Zawiesistą). W dolinie Kościeliskiej, poza wylotem jaskini Wodnej pod Pisaną możemy także obejrzeć wylot jaskini Wodnej pod Raptawicką Turnią. Jednak prawdziwą, speleologiczną przygodę można przeżyć tylko w przedstawionych wcześniej jaskiniach udostępnionych turystycznie.
(tekst artykułu ukazał się w kwartalniku "Tatry")


Spis literatury pomocnej przy opracowywaniu powyższego tekstu i zawierającej więcej informacji na temat krasu nie tylko tatrzańskiego:

Maria Bac-Moszaszwili i Małgorzata Gasienica Szostak - Tatry Polskie, Przewodnik
geologiczny dla turystów, wyd.: Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa 1990,
Jerzy Grodzicki (redaktor) - Jaskinie Tatrzańskiego Parku Narodowego, tomy 1-10, wyd.:
Polskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk o Ziemi, Warszawa 1991-2002,
Kazimierz Kowalski - Jaskinie Polski, tomy I-III, wyd.: Państwowe Muzeum
Archeologiczne, Warszawa 1951-1953,
Kazimierz Kowalski - Jaskinie Polski, seria Przyroda Polski, wyd.: Wiedza Powszechna,
Warszawa 1965,
Christian Parma i Apoloniusz Rajwa - Turystyczne jaskinie Tatr, wyd.: Sport i Turystyka,
Warszawa 1978,
Christian Parma i Tadeusz Rojek - 500 zagadek o jaskiniach, wyd.: Wiedza Powszechna,
Warszawa 1985,
Edward Passendorfer - Jak powstały Tatry, wyd.: Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa
1983 (wyd. VII),
Marian Pulina - Kras, Formy i procesy, wyd.: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego,
Katowice 1999,
Stefan Zwoliński - W podziemiach tatrzańskich, wyd.: Wydawnictwa Geologiczne,
Warszawa 1961 (wyd. I), 1987 (wyd. II),
Materiały 38 Sympozjum Speleologicznego Sekcji Speleologicznej Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika

dodatkowo w większości przewodników turystycznych po Tatrach można znaleźć podstawowe informacje o turystycznie udostępnionych jaskiniach.

Tekst: Grzegorz Barczyk
Zdjęcia: Jan Krzeptowski Sabała




«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   28560

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7234479 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 1