tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Kronika wydarzeń przyrod.
Z życia roślin - lato 2005
Mieczyk dachówkowaty (Gladiolus imbricatus) fot. Tomasz Skrzydłowski
    U świerka są wiszące, zabarwione pięknie na karminowo; u jodły - jasnobrązowe, sterczące ku górze. Niezwykła obfitość szyszek na drzewach iglastych oraz duża ilość nasion buka daje nadzieję, że rok 2005 zapisze się bardzo korzystnie w historii tatrzańskich lasów. Zaś w najwyższych partiach gór dla wielu ziołorośli będzie to rok klęski. Spóźniona wiosna i masywny opad śniegu z początkiem sierpnia nie dały im szans na zakwitnięcie. 

    Porównywalny z obecnym rok nasienny jodły wystąpił przed siedmiu, a świerka - przed pięciu laty. W trudnych warunkach klimatycznych Tatr taki urodzaj zdarza się niezbyt często. Buki też mają sporo nasion, choć w porównaniu z rokiem 2003 - znacznie mniej. Wyjątkowo obficie obrodziła jarzębina. Nadciągają już licznie w Tatry amatorzy jej owoców - drozdy i jemiołuszki. Przyglądając się ptakom żerującym wśród gałęzi powinniśmy mieć świadomość, że jesteśmy świadkami kolejnej odsłony w życiu jarzębiny. Zjadanie a następnie wydalanie nie strawionych nasion jest niezwykle istotne w naturalnym procesie odnawiania się tego gatunku. Warto również pamiętać, że rozwój nowego pokolenia lasu jest możliwy przede wszystkim w tzw. latach nasiennych. Często bowiem, gdy nasion jest mało, siewki nie pojawiają się w ogóle. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnimy w kolejnym numerze "Tatr", omawiając jesień w świecie roślin.
   
    W poprzedniej edycji kwartalnika, pisząc o zimnej w tym roku wiośnie, zastanawialiśmy się, jaki wpływ na wzrost drzew w górę i przyrost na grubość będzie miała opóźniona wegetacja. Ze względu na rok nasienny, nie uda nam się wykazać tej zależności u dojrzałych drzew. Wysiłkowi energetycznemu włożonemu w produkcję nasion towarzyszy zawsze zmniejszenie się przyrostu. U świerka, szerokość słoja w roku obfitego urodzaju szyszek może ulec zmniejszeniu o 20 do 40 procent w stosunku do lat nieurodzajnych. Trudno więc będzie określić udział czynników klimatycznych w zmniejszeniu tegorocznego przyrostu drzew.

    Wiele wskazuje na to, że w toku ewolucji drzewa uodporniły się na kaprysy pogody. Wrażliwość na opóźnioną wegetację sprawdziliśmy na najmłodszych bukach, jodłach, świerkach i jaworach, mierząc, ile urosły w tym roku (pomiary są częścią szerszych badań prowadzonych przez Pracownię Naukową TPN). U wszystkich gatunków wielkość przyrostu w tym sezonie, mimo niesprzyjającej aury, była podobna do tej sprzed roku. O tym, jak poradzą sobie drzewka w danym sezonie, lepiej zatem wyrokować na podstawie historii ich życia, niż jednorocznej obserwacji pogody. Spośród wielu czynników o wzroście drzew decyduje bowiem przede wszystkim światło.
*
    Pechowym dniem dla lasów tatrzańskich dniem okazał się w tym roku 30 lipca. W okolicy Wyżnich Hagów po południowej stronie Tatr wybuchł wielki pożar, który strawił blisko 250 hektarów powierzchni leśnej, głównie wiatrołomów. Pożary w Tatrach to zjawisko stosunkowo rzadkie. W warunkach naturalnych do ich powstania przyczyniają się wyładowania atmosferyczne, jednak ze względu na częste opady w lipcu i sierpniu, a przez to wilgotną ściółkę, ogień nie rozprzestrzenia się na duże powierzchnie. Przyczyny i skutki wspomnianego pożaru, podobnie jak rozmiar klęski huraganu sprzed roku, to niestety logiczne następstwo ingerencji człowieka w środowisko. Trudno o bardziej wyrazisty i przerażający finał podejmowanych przez ludzi prób "poprawy" naturalnych procesów przyrodniczych.

    Wprowadzanie w przeszłości świerków obcego pochodzenia na terenie Tatr niesie do dziś wiele fatalnych konsekwencji. Jedną z nich są korniki, które w ekosystemach osłabionych przez wadliwą gospodarkę, znalazły dla siebie bazę żerową oraz doskonałe warunki do rozwoju. W tym roku ich zagęszczenie wyraźnie wyższe niż w ubiegłym obserwowane jest między innymi w Dolinie Białej Wody (inf. Martin Stodola). Więcej na temat "zakorniczenia" lasów tatrzańskich napiszemy w następnym "Tatr", gdy zakończy się cykl rozwojowy tych małych chrząszczy. Wpływ na wzrost liczebności korników miały sprzyjające dla nich czynniki klimatyczne w zeszłym roku oraz upalny początek czerwca, kiedy owady przystąpiły do rójki. Wzrostu liczby korników w tym roku nie należy wiązać z wiatrołomami po słowackiej stronie Tatr, choć są podstawy do obaw w latach następnych.
*
    Podczas tegorocznego lata zakończono kolejny cykl badań nad przeżywalnością siewek (jednorocznych drzewek) i nalotów (drzewka dwuletnie i starsze do wysokości 50 cm) na dnie lasu. Obserwacje miały wykazać, w jakim stopniu maleńkie drzewka radzą sobie w bardzo niegościnnym środowisku walcząc o światło i pożywienie z roślinnością zielną. Wyniki wskazują na to, że buki, jodły i świerki stosują dwie strategie:
- rosną bezpośrednio na glebie zasobnej w składniki odżywcze, ale przez to znajdują się pod ogromną presją konkurencji, głównie ze strony lepiężnika białego
- rosną na rozkładającym się drewnie uboższym w składniki mineralne, ale unikają dzięki temu rywalizacji z roślinami runa.

    Na glebie najlepiej poradziły sobie siewki buka, ponieważ przeżyła blisko połowa z nich. Przeżywalność siewek jodły wyniosła tylko 13 procent, a delikatnych siewek świerka -niespełna 3 procent. Na martwym, rozkładającym się drewnie przeżywalność siewek wszystkich gatunków była o wiele wyższa. Także tutaj najlepsze warunki do życia znalazł buk (64 procent), ale jego przewaga na jodłą i świerkiem była już niewielka. Martwe drewno okazało się natomiast najlepszym podłożem do życia starszych świerków i jodeł tzw. nalotu (inf. Marek Burczak). Większa śmiertelność bardziej wymagającego buka jest prawdopodobnie skutkiem wyczerpania się składników odżywczych w słabo rozłożonych kłodach.
*
    Zmienność tegorocznej aury dała się we znaki tatrzańskiej przyrodzie. W połowie czerwca na kilka dni ponownie zagościła w górach prawdziwa zima; na Kasprowym Wierchu zanotowano kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Nie można się zatem dziwić, że w pierwszy dzień astronomicznego lata hale porastały nieliczne gatunki roślin (zwłaszcza w części krystalicznej Tatr), a trawy osiągnęły zaledwie 5 cm wysokości. Jeśli przyjmiemy, że zwiastunem lata jest kwitnienie ziołorośli np. miłosny górskiej, tojada mocnego, ostróżki tatrzańskiej oraz modrzyka górskiego, to na pełnię najcieplejszej pory roku przyszło nam tym razem długo czekać. Na Hali Gąsienicowej, 16 lipca lato dotarło do wysokości około 1500 m n.p.m. Nieco później, bo 25 lipca rozpoczęły kwitnienie ziołorośla tuż pod Przełęczą Tomanową (około 1660 m n.p.m.). W połowie sierpnia ciągle nierozwinięte pozostawały kwiaty wspomnianych roślin w głębokich dolinach i żlebach (Sobkowy Żleb, Spalona Dolina), gdzie śnieg zalegał wyjątkowo długo. Sądząc po stopniu rozwoju kwiatostanów istnieją wątpliwości, czy lato w tym roku dotrze do wszystkich zakątków Tatr. W najwyższych partiach gór liczne płaty starego śniegu ograniczają wzrost i rozwój nawet najlepiej przystosowanej do takich warunków kosmatki brunatnej. W dodatku, w pierwszej dekadzie sierpnia na halach i w strefie turni pojawił się nowy śnieg, którego pokrywa osiągnęła miejscami (np. pod Małym Gierlachem) grubość około 80 cm. Opadom towarzyszyły huraganowe, zimne wiatry, które przemroziły liście tojadów i kwiaty goryczek kropkowanych. Natomiast rośliny strefy turni pozostawały zupełnie obojętne wobec nawrotów zimy. Jaskry lodnikowe oraz kukliki rozesłane zakwitły "podręcznikowo". Można odnieść wrażenie, że nie ma takiego mrozu, wiatru i śniegu, który zakłóciłby ich kalendarz fenologiczny.

    Pod względem florystycznym Tatry są miejscem doprawdy niezwykłym. Wiosna, lato, jesień i zima sąsiadują z sobą na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu metrów. Można to było obserwować w pierwszej dekadzie sierpnia w Dolinie Jaworowej; w tym samym czasie, kiedy sasanka alpejska i zawilec narcyzowy zakwitały na kolejnym fragmencie odkrytej spod śniegu ziemi; liście na jarzębinach zaczęły przybierać ognisto czerwoną barwę, (m.in. pod Czarnogórską Czubą, w Urwanym Żlebie oraz w Dolinie Bobrowieckiej). Jest to zwiastun jesieni: w pełnej krasie zjawisko to można obserwować od połowy września. Dla wielu osób kontrast, jaki tworzą przebarwione liście jarzębiny na tle ciemnozielonych pędów kosodrzewiny to wspaniały temat fotograficzny. O nadchodzącej jesieni w środku astronomicznego lata świadczą również kwiaty goryczki trojeściowej oraz rude kępy situ skuciny. Przebarwione liście situ, choć tego lata pokryte przez kilkanaście dni świeżym śniegiem, stanowią niezwykle charakterystyczny element krajobrazu wysokogórskiego Tatr. Ich barwie nazwę swoją zawdzięczają między innymi Czerwone Wierchy.
*
    Rośliny, podobnie jak wszystkie organizmy żywe podatne są na choroby i uszkodzenia. Przyczyny wystąpienia danej choroby mogą być bardzo różne, a najczęściej jest to skutek kombinacji kilku czynników jak: niekorzystne warunki klimatyczne, brak odpowiednich składników mineralnych, obecność grzybów patogenicznych, owadów itp. W tym sezonie wegetacyjnym, jak co roku, obserwować można było przemarznięte wierzchołki pędów kosodrzewiny. Uszkodzenia pędów, które objawiają się ich przebarwienia na brązowo obserwowano niejednokrotnie na krzewach porastających rozległe powierzchnie np. w Dolinie Pańszczycy oraz w Dolinie Pyszniańskiej. Wizualne efekty przemarznięcia przywołują na myśl poważną chorobę - brunatną pleśń śniegową, powodowaną przez grzyby. Różnica polega głównie na tym, że w przypadku pleśni, igły i pędy oplecione są obfitą czarno-brunatną grzybnią. Ponadto choroba rozwija się wyłącznie w strefie kontaktu pędów z glebą oraz w miejscach wyjątkowo długo zalegającego śniegu.

    Chorobą, która od kilka lat spędza sen z powiek nie tylko leśnikom tatrzańskim, ale także pracownikom zieleni miejskiej Zakopanego jest zamieranie jesionów. Przyczyny tej choroby są już podobno wyjaśnione, ale do czasu ich opublikowania - trzymane w tajemnicy. Trzeba mieć nadzieję, że publikacja nie ukaże się zbyt późno! W Zakopanem choruje już blisko połowa osobników bez względu na wiek; również jesion przy Bramie Kantaka w Dolinie Kościeliskiej. Objawy na pierwszy rzut oka przypominają holenderską chorobę wiązów tzw. grafiozę, która w ostatnich kilku latach wykończyła większość wiązów górskich w Tatrach i na Podhalu. Na chorym drzewie część pędów nie wypuszcza w ogóle liści, a pąki wierzchołkowe zamierają. Przy mniej ostrym przebiegu choroby funkcje pędu prowadzącego przejmują pędy boczne, co nadaje drzewom charakterystyczny kształt. Pośrednim sprawcą choroby jest grzyb Ceratocystis ulmi przenoszony przez kornika - ogłodka wiązowca. Na obecność grzyba w naczyniach przewodzących, drzewo reaguje wytwarzaniem tzw. wcistków oraz substancji gumowych, które odcinają chory fragment tkanki od naczyń zdrowych. Ubocznym efektem obecności wcistków i gum w naczyniach jest jednak zatrzymanie przepływu wody i utrata turgoru w liściach. Przebieg choroby jest niekiedy tak gwałtowny, że na szlaku (jak w Dolinie Kościeliskiej lub na Drodze pod Reglami) leżą zielone jeszcze liście drzew. Grzyb przebywa w łyku drzewa zwykle przez jeden sezon wegetacyjny, poczym zamiera. Jeżeli w kolejnym roku nie dojdzie do ponownej infekcji jest szansa, że drzewu uda się wyzdrowieć. Niestety zdarza się to rzadko. Trudności w ustaleniu przyczyn choroby u jesionów wynikają z faktu, że ogłodki występują na tych drzewach sporadycznie.

    Zaniepokojenie leśników budzą też informacje z lasów beskidzkich, gdzie ostatnio zamierają pędy wierzchołkowe młodych jodeł (inf. Jakub Zygarowicz). Dzieje się tak za sprawą mszycy - obiałki pędowej. Pozostaje mieć nadzieję, że surowy klimat tatrzański będzie skuteczną zaporą dla tego owada i uchroni jodły przed jego atakiem.
*
    Flora roślin naczyniowych Tatr jest bardzo dobrze poznana, dlatego rzadko udaje się odkryć nowe miejsca ich występowania. Tego lata odnaleziono dwa kolejne stanowiska rzadkiej w Tatrach jeżyny gruczołowatej (pod Piórem oraz na Grześkówkach) oraz najwyżej rosnącego w Tatrach niepozornego storczyka wyblina jednolistnego (w Żlebie pod Czerwienicą - około 1400 m n.p.m.). W okolicy Polany Pisanej, tuż przy szlaku zakwitł inny storczyk - podkolan biały. Uwagę zwracał na siebie nie tylko atrakcyjnym wyglądem, ale bardzo intensywnym, przyjemnym zapachem. Niestety podzielił los wielu innych, pięknie kwitnących roślin, które bezmyślnie zerwane, zostały następnie porzucone na poboczu szlaku.

    Zrywanie i wykopywanie roślin było tego lata prawdziwą plagą w Tatrach. Dla przykładu; na Nosalu pewien opiekun dużej grupy dzieci zachęcał je, żeby wziąć sobie kwiatki na pamiątkę (chodziło o zerwę kulistą). Z kolei na Przełęczy między Kopami dwie panie wykopywały gnidosze okółkowe. Kobiety usilnie zapewniały, że nie zamierzają ich zniszczyć. Roślinki te będą bowiem wiodły uroczy żywot w ogródku owych Pań. Widać zatem, że chorobą która przetacza się przez Tatry, może nawet na miarę grafiozy, jest także ludzka bezmyślność.

Tekst: Tomasz Skrzydłowski
          Edward Lichota

«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   5758

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7336281 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 9