tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Kronika wydarzeń przyrod.
Łagodna zima, trudniejsze polowanie

Łagodna zima, trudniejsze polowanie

Mała pokrywa śnieżna, brak szreni sprzyjały jeleniom, które nie miały większych problemów ze zdobyciem pokarmu. Łagodniejsza zima przekłada się w ich przypadku na lepszą kondycję, która oznacza, że więcej z nich doczeka kolejnego lata. Zdrowe i najedzone jelenie to dla wilków trudniejsze polowanie.

Od początku roku odnaleziono osiem jeleni zagryzionych przez wilki. Oprócz jeleni wilki zagryzły jedną sarnę oraz lisa. W styczniu tropiono także dwa wilki polujące na dziki w rejonie Furkaski, jednak nie natrafiono na ślady świadczące, że polowanie zakończyło się sukcesem drapieżców.

Regularnie tropiono wilki w strefie lasu na całym obszarze TPN. Najczęściej były to tropienia trzech, czterech sztuk. 3 lutego udało się ustalić, że jednocześnie na naszym terenie przebywało 11 wilków (tropili: Radosław Mateja, Maciej Klimecki, Andrzej Krzeptowski Sabała i Józef Folfas). Cztery przebywały w rejonie Doliny Lejowej oraz Kościeliskiej Kopki. Odwiedzały padlinę upolowanego wcześniej jelenia w Kościeliskim Potoku. Pozostałe siedem wilków żerowało na padłym bądź upolowanym jeleniu (nie udało się tego jednoznacznie ustalić) w rejonie Zielonki (Dolina Białki). Krótko po tym okresie w podobnym składzie tropiono jeszcze wilki w sąsiednim leśnictwie, na Zazadniej (inf. Andrzej Chowaniec).

Tropienia wilków przyniosły również ciekawe informacje, z którymi wcześniej się nie spotkaliśmy. 15 lutego tropiono polujące na jelenia trzy wilki w rejonie Doliny Chochołowskiej. Wyglądało to mniej więcej tak. Wilki namierzają byka w rejonie Głębowca, skąd gnają go w rejon Hucisk. Dalej byk pędzony jest potokiem w dół, skraca wszystkie zakola rzeczne, a na jednym ze skrótów z dużym impetem uderza w gruby, częściowo spróchniały pień, tracąc równowagę (drzazgi z pnia rozsypały się w promieniu kilku metrów). Jednak ze śladów nie wynika, aby doszło tu do kontaktu wilków ze swoją ofiarą. Byk nadal ucieka potokiem, kolejny zakręt potoku pod Wielkimi Koryciskami skraca przez plac zrywkowy i dalej pędzi wzdłuż drogi. W pewnym momencie traci równowagę, uderzając w wykrot świerkowy. Tropy, ślady krwi oraz płaty sierści świadczą, że doszło tu do kontaktu z kłami i pazurami wilków. Jeleń jednak stacza się z trzymetrowej skarpy prosto do potoku i dalej ucieka, a ślady na brzegu potoku pędzących koło niego wilków świadczą, że jeleń ucieka w pełnym biegu. Byk omija kładkę pod Małymi Koryciskami i dalej pędzi potokiem do niewielkiej skały znajdującej się poniżej wejścia do Małych Korycisk. Do tego momentu wszystko odbywało się według znanych nam scenariuszy. Odczytanie dalszej historii tego zdarzenia było już dużo trudniejsze. Ślady pogoni wilków skończyły się na brzegu potoku, gdzie drapieżniki przebywały przez dłuższy czas. Świadczyły o tym legowiska oraz bardzo duże ilości tropów, a brzeg potoku przypominał lodowisko, ponieważ wilki często musiały wchodziły do wody. W potoku brakowało jednak padłego jelenia. Na dnie znajdowała się jedynie sierść, a na brzegu niewielkie ilości krwi. W tym przypadku spiętrzenie wody pod turnią na zakręcie koryta najprawdopodobniej uratowało jelenia. Duża i głęboka płań utrudniała wilkom dotarcie do ofiary. Podpływanie do stojącego w głębokiej wodzie i osłoniętego z jednej strony skałą jelenia było widocznie dla nich zbyt ryzykowne. Wilki rezygnują, odchodząc w górę doliny, następnie udają się w rejon Siodła Lejowego oraz Doliny Lejowej, gdzie tropiono je w kolejnych dwóch dniach. Z kolei byk kieruje się korytem rzecznym w dół (inf. Maciej Klimecki i Radosław Mateja). Znalezione w tym rejonie w późniejszym okresie resztki jelenia mogą świadczyć, że wilki jednak dopięły swego. Ale to są już tylko nasze przypuszczenia, ponieważ z tą samą dozą prawdopodobieństwa mógł być to zupełnie inny jeleń.

Z podobnym efektem udało się zarejestrować polowanie wilków na jelenia w rejonie Zazadniej. Wilki pędziły byka z rejonu Filipczańskiego Wierchu przez Łężny Potok i Przyporniak, następnie przez drogę Oswalda Balzera w kierunku Błocisk. Byk w trakcie ucieczki zranił się w kończynę, najprawdopodobniej w okolicach racicy. Wilki z niewiadomych przyczyn kończą pościg, a jeleń, krwawiąc, spokojnie udaje się w kierunku Łężnego Wierchu, gdzie kolejnego dnia tropiony jest ponownie (inf. Stanisław Żegleń, Andrzej Chowaniec i Radosław Mateja).

*

Stosunkowo łagodna zima sprzyjała także dzikom, które zwykle w tym okresie w Tatrach się nie pojawiają. W tym sezonie było inaczej. Stado co najmniej dziewięciu dzików było regularnie tropione w Dolinie Chochołowskiej od Korycisk po Głębowiec. 18 stycznia bezpośrednio obserwowano dzika w rejonie Furkaski (inf. Maciej Klimecki).

Wydry też chyba nie miały powodów do narzekania na aurę. Powierzchnia niektórych stawów, na przykład Litworowego, długo nie była całkowicie pokryta lodem. Potoki też do końca nie zamarzły. Na początku lutego ciekawie wyglądały tropy wydry w korycie Suchej Wody, w jej dolnym biegu. Potok ten był wówczas prawie cały schowany pod lodem i śniegiem. Co kilkadziesiąt metrów pojawiała się jednak dziura w pokrywie śnieżno-lodowej, a w niej widać było nurt potoku. Wydra szła sobie środkiem koryta, od jednej do drugiej takiej dziury, tyle że raz szła wierzchem, a innym razem pod lodem. Jej tropy wychodziły z jednej dziury, by schować się do następnej. Dwie wydry obserwowano natomiast 5 marca w Potoku Chochołowskim.

*

O dziwo, nietypowa pogoda nie miała większego wpływu na zimową ruchliwość niedźwiedzi w TPN. Po raz ostatni tropiono niedźwiedzia 22 grudnia. Przyszedł on (lub ona) od strony Dubrawisk, przeciął zielony szlak, Suchą Wodę, drogę na Halę Gąsienicową i wspiął się na Karczmisko, gdzie przeszedł kilkanaście metrów niebieskim szlakiem w stronę Przełęczy między Kopami, po czym skręcił na zachód, pod Kopę Magury. Trop urwał się w kosówkach, które dzięki silnej odwilży wyprostowały swoje uwolnione spod śniegu pędy, uniemożliwiając tym samym dalsze tropienie.

W lutym w strefie przygranicznej, w rejonie Wielkich Korycisk, stwierdzono kolejny przypadek rozbicia przez niedźwiedzia gniazda pszczoły miodnej, założonego w pniu świerkowym. Stało się to prawdopodobnie jednak jeszcze przed zimą. Innych śladów aktywności niedźwiedzi po północnej stronie Tatr nie zanotowano aż do końca marca, chociaż docierały do nas informacje, że po stronie południowej tropi się je dość często. Jak słyszeliśmy, także w Bieszczadach niedźwiedzie nie wykazywały tej zimy zbyt dużej ochoty na sen. Ciekawe, że w trakcie „normalnych” zim marcowe tropienia niedźwiedzi w TPN nie należały do rzadkości.

Dopiero 29 marca zaobserwowano niedźwiedzicę z dwójką zeszłorocznych młodych w rejonie Orlej Ściany nad Doliną Roztoki. Co ciekawe, u niedźwiedzicy tej zauważono na karku czarną obrożę (inf. Janusz Łukaszczyk). Wszystko wskazuje na to, że „odnalazła się” niedźwiedzica odłowiona i zaobrożowana 19 października 2006 r. Nadajnik GPS/GSM, który jej wówczas założono był aktywny do listopada 2007 r. Ostatnie namiary pochodziły właśnie z okolic Czuby Roztockiej. Przypomnijmy, że w latach 2006–2007 niedźwiedzica ta penetrowała obszar o powierzchni ponad 50 tysięcy hektarów, od Jaworzynki po Veterny vrch na Magurze Spiskiej nad Wyżnimi Rużbachami, nieomal zahaczając o Wysokie Skałki w Małych Pieninach. Czuba Roztocka, w rejonie której gawrowała co najmniej trzeci raz, położona jest na skraju jej areału.

Według niepotwierdzonych informacji pojedyncze tropy niedźwiedzia widziane były przez turystów już kilka dni wcześniej, bo 27 marca w okolicy Waksmundzkiej, a w rejonie Magury Witowskiej niedźwiedź miał jakoby pogonić zbieraczy jeleniego poroża. 30 marca w Dolinie Jaworzynki tropiono niedźwiedzia, który przyszedł od zachodu, ale tuż przed żółto znakowanym szlakiem turystycznym zawrócił na zachód (inf. Józef Bobak i Stanisław Wierzbanowski). Być może to właśnie ten niedźwiedź około północy z 31 marca na 1 kwietnia nagrał się na kamerę na podczerwień umieszczoną w Dolinie Miętusiej. Kamera ta znajduje się przy świerku od lat znakowanym przez niedźwiedzie. Także 30 marca zauważono tropy niedźwiedzia w Dolinie Starej Roboty (inf. Jacek Bzdyk).

Sen zimowy niedźwiedziom w Polskich Karpatach, czyli głównie w Tatrach i w Bieszczadach, mogła zakłócać czkawka, bo ostatnio dużo się o nich mówiło. W Krakowie odbyła się seria warsztatów i spotkań, w tym także międzynarodowych, poświęconych strategii ochrony niedźwiedzia w Polsce i współpracy transgranicznej w tym zakresie. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, że współpraca ta może polegać na ujednoliceniu metod i zasad ochrony gatunku. Sytuacja na Słowacji zbyt różni się od tego, co mamy w Polsce. Musimy raczej przywyknąć do faktu, że nasi południowi sąsiedzi dokonywali, dokonują i dokonywać będą corocznego odstrzału kilkudziesięciu niedźwiedzi. I powinniśmy raczej powstrzymywać się od nazywania tego masakrą lub rzezią. Mało prawdopodobne, że ostre słowa skłonią Słowaków do zmiany postępowania, a niewykluczone, że w ich sytuacji przyjęlibyśmy podobną strategię.

*

Wśród zwierząt, którym łagodna zima ułatwia życie, na pewno są też kozice. Dzięki skąpej pokrywie śnieżnej pokarm był łatwo dostępny, a przemieszczanie się nie wymagało bardzo dużych nakładów energii. Kozice miały chyba także znacznie większy spokój w swoich ostojach. Na przykład zjazdy narciarskie z Żółtej Turni były zjawiskiem niemal niespotykanym, a w poprzednich latach były one na porządku dziennym. Od narciarzy odpoczął także Żleb pod Czerwienicą i Uhrocie Kasprowe. Temperatura powietrza też chyba pozwalała kozicom poczynić pewne oszczędności w wydatkach energetycznych na utrzymanie właściwej ciepłoty ciała.

Z ciekawszych obserwacji kozic warto odnotować ich ślady na szlaku do Czarnego Stawu Gąsienicowego pod Małym Kościelcem zauważone 14 grudnia i późniejszą o niespełna dwa tygodnie bezpośrednią obserwację kozy w tym samym rejonie (inf. Marcin Nędza Chotarski). Duży kierdel, składający się z 20 osobników, obserwowano 4 marca na Małej Kopie Królowej. 21 kozic widziano 30 marca na Jaworzyńskiej Przełęczy. Wśród nich była także koza bez lewego oka (inf. Jan Polak), którą w czerwcu ubiegłego roku obserwowano na pobliskiej Kopie Magury. Nie zaobserwowano w tym rejonie żadnej innej kozicy ze znakami szczególnymi, choć spodziewano się, że będzie tu także koza ze złamanym hakiem.

Deformacje haków okazują się być niezbyt wiarygodnym sposobem na indywidualne rozpoznawanie osobników. Zwykle zbyt krótko udaje się obserwować te zwierzęta z dostatecznie bliskiej odległości, aby dokładnie przyjrzeć się rogom i pozbyć się wątpliwości co do ich kształtu. Jednocześnie zjawisko to wydaje się być na tyle częste, że sama obecność lub brak któregoś z haków to za mało, aby mieć pewność, że widzimy to samo zwierzę. W poprzednim numerze opisywaliśmy równoczesną obserwację dwóch kóz o zdeformowanych hakach w Dolinie Waksmundzkiej – jedna miała prawy hak wygięty do przodu, a druga w ogóle go nie miała, natomiast w przód wygięty był lewy hak. 9 marca w tej samej, nie tak znowu rozległej dolinie obserwowano capa, któremu brakowało połowy lewego haka, a pozostały kikut miał dość nietypowy kształt i zakończenie, które stało się dobrze widoczne dopiero na powiększonej fotografii, wykonanej teleobiektywem o dużym zbliżeniu z odległości kilku metrów.

*

Do zwierząt, którym brak śniegu w Tatrach może doskwierać, trzeba chyba zaliczyć krety. Te drobne ssaki, niezbyt lubiane przez miłośników ogródków i angielskich trawników, są w Tatrach dość pospolite, chociaż rzadko widuje się je na żywo. Aktywne są przez całą zimę, jednak nie pojawiają się na powierzchni i korzystają z podziemnych zapasów żywności. Ciekawostką jest więc znalezienie kilku martwych kretów na powierzchni śniegu. Jeden z nich leżał w lutym pod ścianą Zawratu Kasprowego, inny w marcu na drodze na Halę Gąsienicową, w okolicy Rąbanisk. U obu dało się zauważyć rany na nosie. Być może próbowały ryć w zamarzniętej glebie. Gdy śniegu jest mało, pozbawiona izolacji ziemia jest bardziej zamarznięta. W Tatrach gleba jest zwykle dość płytka, czasem przemarza aż do skały. Gdy przyświeci słońce, powierzchniowa warstwa gleby silnie się nagrzewa i rozmarza. Może to skłonić kreta do wyjścia na powierzchnię. Okazuje się, że powrót bywa trudny lub wręcz niemożliwy.

*

Podobnie jak w przypadku kozic braki w pokrywie śnieżnej wydatnie przyczyniły się do ograniczenia nielegalnego ruchu narciarskiego w ostojach cietrzewi. Pytanie tylko, czy nie jest to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Ślady cietrzewi są niestety coraz rzadsze, dlatego warto odnotować potwierdzenie ich obecności na Popaskach, ponad Polaną pod Wołoszynem oraz na Małej Koszystej, ponad Polaną Waksmundzką, a także pod Ciemniakiem. Odgłosy toków słyszane były 30 marca od strony Grzesia. Niestety w rejonie Kopy Magury, Mechów i Uhrocia Kasprowego po tych ptakach nie pozostał nawet ślad.

 Nieco lepiej mają się chyba głuszce. Ich tropy i ślady widywane były i na wschodzie, i na zachodzie, i w centralnej części TPN. Toków na razie nie stwierdzono.

Odnotowano natomiast toki otwierające sezon lęgowy innych gatunków ptaków, w tym także objętych specjalną ochroną przez program Natura 2000. W Kuźnicach od początku lutego odzywają się dzięcioły białogrzbiete, intensywnie bębniąc w obumarłe fragmenty jesionów. Już pod koniec lutego nad Zawratem Kasprowym latała para sokołów wędrownych. Pod tą skalną ścianą nietrudno o wypluwkę tych ptaków, a w niej nieraz trafia się obrączka z nogi gołębia pocztowego, które chyba są jednym z ważniejszych składników diety sokołów wędrownych. 13 marca w Dolinie Olczyskiej słychać było terytorialne nawoływania samca włochatki. W rejonie dolin Kościeliskiej, Chochołowskiej i Lejowej kilkukrotnie widywano orły przednie (inf. Adam Tylka, Maciej Klimecki i Radosław Mateja). Dzięcioły trójpalczaste dają się słyszeć i obserwować wszędzie tam, gdzie są większe skupiska obumierających świerków. Niestety obserwacjom tym nierzadko towarzyszył odgłos pił spalinowych. Na razie trudno jest pogodzić bierną ochronę ptaków lęgowych i czynną ochronę drzewostanów, nie wspominając o regularnej gospodarce leśnej prowadzonej przez prywatnych właścicieli w strefie ochrony krajobrazowej.

Filip Zięba, Tomasz Zwijacz Kozica


«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2264

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7336288 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 12