tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Kronika wydarzeń przyrod.
Z życia roślin - wiosna 2005
pierwiosnka wyniosła (Primula elatior) fot. Tomasz Skrzydłowski
    Kiedy w lasach miejskich Zakopanego w grudniu zakwitły krzewy wawrzynka wilczełyko, mogło się wydawać, że zima będzie wyjątkowo łagodna. Tymczasem w połowie stycznia nagle przeszła do ofensywy. Wyjątkowo obfite opady śniegu sprawiły, że w lasach reglowych jego pokrywa sięgająca niekiedy dwóch metrów, utrzymywała się do 18 marca. Nawroty niskich temperatur notowane były jeszcze 23 kwietnia oraz 9 maja. Nie pozostało to obojętne dla tatrzańskiej flory.

    Duże opady śniegu oraz gwałtowne ocieplenie, które nastąpiło w połowie marca, bardzo sprzyjały zarówno lawinom jak i tzw. zsuwom. Osuwający się ze zboczy ciężki, mokry śnieg, którego 1 m sześc. może ważyć nawet 800 kg, porywając ze sobą wszystko, co znajdzie się na jego drodze bez trudu odziera stok do gołej ziemi,. Masy śniegu niejednokrotnie wdzierały się do wnętrza tatrzańskich borów górnoreglowych niszcząc znaczne połacie lasu. Co ciekawe, lawiny schodziły również w miejscach, gdzie nie notowano ich od wielu dziesięcioleci, gdzie las zdążył już opanować zapomniane tory lawinowe.

    Największe lawiny w strefie lasu zaobserwowano w Jaferowym Żlebie na zboczach Smreczyńskiego Wierchu, gdzie zostało połamanych i wyrwanych z korzeniami kilkaset świerków. Duże spustoszenia spowodowały również lawiny na Tomanowej Polanie Wyżniej. Kilkadziesiąt mniejszych drzew, głównie świerków i brzóz zostało uszkodzonych w Siwarnym Żlebie ponad Wodogrzmotami Mickiewicza, w Dolinie Smytniej, w Krówskim i Końskim Żlebie w masywie Giewontu, w Żlebie Żandarmerii, w Białym Żlebie oraz w Marchwicznym Żlebie, gdzie m.in. została złamana limba.

    Niewielkie straty wśród drzewek, zwłaszcza z dolnych warstw drzewostanu zanotowano w szeregu innych miejsc m.in. na Zadniej Kościeliskiej Kopce, w trzech miejscach Doliny Kościeliskiej między Bramą Kraszewskiego a Polaną Pisaną, w Suchym Żlebie, na Kopie Kondrackiej, w Dolinie Jarząbczej oraz w kilku miejscach Doliny Chochołowskiej.
*
    Grubość pokrywy śnieżnej zalegającej w lesie nie jest jednakowa na całej powierzchni. Śnieg zalega dłużej i grubszą warstwą między innymi w młodnikach oraz borach świerkowych i jodłowych, w których dolne piętro gęsto porośnięte jest młodym pokoleniem drzew. W miejscach tych nagromadziło się tej zimy szczególnie dużo śniegu. Niemal zupełnie uniemożliwiło to poruszanie się zwierzynie płowej - jeleniom i znacznie od nich mniejszym sarnom. Nic zatem dziwnego, że w tym okresie uszkodzenia w zasypanych młodnikach w Suchym Żlebie (masyw Łysanek) oraz w Wielkiej Suchej Dolinie były nieznaczne. Zwierzęta musiały jednak coś jeść, dlatego zaczęły odwiedzać miejsca, gdzie dostęp do drzewek nie był utrudniony. "Pod ząb"    poszły zatem młode jarzębiny, jawory, jesiony i jodły rosnące wszędzie tam, gdzie zalegało mniej śniegu.

    Dla młodników szczególnie niebezpieczny okazał się okres wczesnej wiosny. Nieustępliwa zima opóźniła wegetację, pozbawiając tym samym zwierzęta dostępnej już zwykle bazy pokarmowej w postaci zielonych części roślin. W efekcie uszkodzenia, czyli tzw. spałowania oraz zgryzania młodych drzewek zanotowano w znacznie większej liczbie miejsc niż w roku poprzednim. Skutki koncentracji zwierzyny płowej tradycyjnie już są najwyraźniejsze w masywie Nosala, Krokwi, oraz w miejscach położonych poniżej Drogi Oswalda Balzera. Skala zjawiska może szokować. Już z daleka widoczna jest biel obdartych z kory pni jarzębiny. Inne drzewa zostały pozbawione pędów bocznych i wierzchołkowych, co znacznie ograniczy ich wzrost. Jelenie spałowały nawet kilkumetrowe jodły rosnące w sąsiedztwie stadionów COS, na terenie ogrodzonym siatką.

    Znacznie częściej niż w latach ubiegłych przyczyną uszkodzenia młodych buków i jaworów były gryzonie. Gruba pokrywa śnieżna stwarza tym drobnym ssakom komfortowe warunki do życia: chroni je przed drapieżnikami i pozwala bez wysiłku penetrować te fragmenty drzewek, do których dostęp w innych warunkach jest znacznie utrudniony. Największe tego typu straty stwierdzono w rejonie lasu Brzanówka oraz Filipczańskiego Wierchu, w rejonie Łysej Polany oraz w lasku między Groniem i Nędzówką.
*
    Utrzymująca się do połowy maja stosunkowo niska temperatura bardzo różnie wpłynęła na poszczególne grupy ekologiczne roślin. Poniżej Drogi pod Reglami, śnieg na łąkach zalegał kilka dni dłużej niż w roku ubiegłym. Opóźniło to rozwój krokusów, których kwiaty pojawiają się w ślad za topniejącym śniegiem - pierwsze zakwitły u podnóża Tatr, pod Nosalem, dopiero 2 kwietnia. Kolejna fala chłodów na tyle skutecznie zahamowała topnienie śniegu w głębi dolin tatrzańskich, że słynne chochołowskie i kościeliskie "łąki krokusowe" zaprezentowały się w pełnej krasie dopiero w połowie kwietnia. W miejscach gdzie zwały śniegu z lawin zalegały wyjątkowo długo, kwiaty krokusów można było obserwować jeszcze 30 maja.

    Wyjątkowo długo śnieg zalegał w wąskich odcinkach Doliny Małej Łąki i Doliny Kościeliskiej. W efekcie wystąpiło tam zjawisko inwersji kwitnienia roślin - w pierwszej kolejności zakwitły rośliny w wyżej położonych częściach doliny, a dopiero później kwiaty pojawiły się na jej dnie. Dzięki temu florę wczesnowiosenną będzie można zapewne obserwować aż do połowy czerwca.
Geofity wiosenne - żywce gruczołowate, rzeżuchy trójlistkowe, lepiężniki białe oraz pierwiosnki wyniosłe, które z natury są wytrzymałe na kaprysy pogody, zakwitły jedynie o sześć dni później niż przed rokiem. W nasłonecznionych fragmentach lasów i przydrożnych skarpach w obrębie Zakopanego kwiaty żywca gruczołowatego oraz pierwiosnki wyniosłej pojawiły się już 2 kwietnia; bez szkody przetrzymały też spadek temperatury do minus 5 stopni Celsjusza zanotowany 21 kwietnia. Pochód wiosny w tatrzańskie regle zintensyfikowało dopiero krótkie ocieplenie w pierwszych dniach maja. W ciągu 20 dni od przekroczenia Drogi Oswalda Balzera i Drogi pod Reglami rzeżuchy i żywce kwitły już we wszystkich swoich ostojach.

    Geofity zakwitają przed rozwojem liści buków, korzystają więc z nieograniczonego dostępu światła do dna lasu i braku konkurencji ze strony pozostałych przedstawicieli flory runa. W tym roku nie musiały się wyraźnie śpieszyć, ponieważ stosunkowo niska temperatura skutecznie zahamowała zarówno rozwój listowia u drzew, jak też wzrost traw i innych roślin. I właśnie w tu zaległości tegorocznej wiosny są największe. Pierwsze liście u jarzębin rosnących na wysokości Drogi pod Reglami wykształciły się około 10 maja, a u buków 16 maja tj. dwa tygodnie później w stosunku do poprzednich lat. Intensywny rozwój listowia buków, jaworów i jarzębin nastąpił dopiero po 20 maja! Jesiony, u których liście pojawiają się zwykle najpóźniej, tym razem wykształciły je po 25 maja. Na szczególną uwagę zasługuje jesion rosnący w Bramie Kantaka. Warunki życia w "wiecznych przeciągach" niemal zawsze opóźniają rozwój tego drzewa. Tym razem liście z jego pąków zaczęły pojawiać się dopiero 30 maja. Skrócenie okresu wegetacji prawdopodobnie zapisze się również w historii lasów tatrzańskich mniejszym przyrostem rocznym drewna. W przypadku buka rozpoczęcie odkładania słoja przyrostu rocznego drewna związane jest z temperaturą, a ogólny czas trwania przyrostu grubości w Tatrach trwa zaledwie 2,5 miesiąca. Być może przyrost ten będzie węższy o 1/5 w stosunku do przeciętnego!
Spóźniona wiosna nie jest w Tatrach czymś aż tak niezwykłym. Na dowód tego, jak bardzo nieprzewidywalny dla roślin potrafi być klimat tego regionu, zacytujmy fragment kroniki ks. Józefa Stolarczyka z roku 1866: "Na pierwszego maja już buki i jesiony rozwijać się poczęły, wszystko się zieleni, jak dawniej przedtem nic nie było. Gdy wszystko powschodziło i prawie zakwitło, nadchodzi zima, śnieg i mróz; około 20-go maja wszystko śniegiem pokryte. Jesiony zmarzły, liście obleciały, a nowe paczki puściły i rozwiły się. Buki zaś jeszcze w wilję Świętego Jana czerwone są i suche na nich liście, jakby w późnej jesieni. Reszcie drzew mróz nie zaszkodził. Mróz zaś był taki (nie wiem ile miał stopni), iż sople na dachu porosły na dwa i trzy łokcie polskie."

    Ostatnie dni maja przyniosły pod Tatry falę upałów. Wysoka temperatura ponownie wzmogła rozwój roślin. W ciągu zaledwie kilku dni na halach pojawiły się kobierce roślin alpejskich m.in. pierwiosnka maleńka, fiołek alpejski, skalnica tatrzańska oraz jaskier alpejski. W godzinach przedpołudniowych można było natomiast obserwować zjawisko pylenia (wysypywanie pyłku) świerka w strefie regli tatrzańskich. Przebieg pylenia związany jest ściśle z temperaturą i wilgotnością powietrza. W gorącym powietrzu, nawet najmniejsze podmuchy wiatru unoszą chmury pyłku, które wędrują setki metrów przykrywając niekiedy cienką warstwą domy i ulice w Zakopanem.

Tekst: Edward Lichota
           Tomasz Skrzydłowski

«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   5743

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7336309 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 16