tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Kronika wydarzeń przyrod.
Z życia zwierząt - lato 2008
Letnie fakty i domysły

Lato już minęło. Uznać je trzeba za stosunkowo mokre. Nie tylko ze względu na lipcowe powodzie, ale także z uwagi na długo zalegające płaty śnieżne, które topniejąc, zasilały tatrzańskie stawy, potoki i wody podziemne. Widać to było choćby po Zachodnim Dwoistym Stawie Gąsienicowym, który długo utrzymywał wysoki, „jednozbiornikowy” stan wody. Jaki i czy w ogóle miało to wpływ na faunę – nie wiemy.

Krwawy śnieg


    Nagromadzony zimą śnieg długo nie chciał się stopić. W drugiej połowie lata śnieżne płaty były wciąż powszechnym zjawiskiem. Ich powierzchnia w wielu miejscach zaczęła się pokrywać brudnoczerwonym nalotem. Fenomen ten, chociaż zwany jest „krwawym śniegiem”, nie ma nic wspólnego z życiodajnym płynem pochodzenia zwierzęcego. Wywołuje go masowy pojaw różnych glonów naśnieżnych, głównie zielenic, okrzemek i sinic. Organizmy te licznie porastają także tatrzańskie skały, a ich obfite występowanie w zmienno wilgotnym środowisku, stało się powodem nadania nazwy Czerwonym Stawkom.


Kaczki w ekspansji


    Z wysokich stanów wody cieszyły się chyba kaczki krzyżówki, których niestety z roku na rok coraz więcej pływa po tatrzańskich stawach. Niestety, bo pomimo zakazów, piktogramów, upomnień i działań edukacyjnych dokarmianie kaczek wciąż cieszy się dużą popularnością wśród turystów. O negatywnych skutkach tego zjawiska pisaliśmy już wielokrotnie. Trudno jednak jednoznacznie ocenić, na ile tatrzańska ekspansja krzyżówki jest zjawiskiem naturalnym, związanym z zasiedlaniem nowych terenów przez ten gatunek, a na ile jest to wynik dokarmiania właśnie, a więc zjawisko antropogeniczne, w parku narodowym niepożądane. Pamiętając jednak, jak wielkie jest ubóstwo pokarmowe tatrzańskich zbiorników wodnych, oraz obserwując coraz to bardziej natarczywe zachowania kaczek w stosunku do turystów, skłonni jesteśmy uznać, że bez ludzkiej pomocy ptaki te nie poradziłyby sobie w wyższych partiach Tatr.


 Ptasi przychówek


    Lipcowe deszcze i powodzie chyba nie wpłynęły negatywnie także na pozostałe gatunki ptaków zamieszkujących TPN. Młody orzeł opuścił gniazdo 24 lipca, a więc około 2 tygodni wcześniej niż zwykle. Możliwe zresztą, że nie był to jedyny przychówek tego królewskiego gatunku na terenie TPN, bo orły regularnie zalatywały w rejony, gdzie dawniej były tylko wyjątkowymi gośćmi. Początkiem sierpnia, pojedynczo i w duecie, odwiedzały Halę Gąsienicową, skąd były przeganiane przez parę kruków uważającą chyba ten teren za swój własny rewir. Także ptasi drobiazg zdążył szczęśliwie wyprowadzić lęgi przed deszczami i ochłodzeniem. Pod koniec czerwca obserwowano pluszcze, które karmiły młode znajdujące się w gnieździe założonym w skalnej niszy przy Siklawicy, tuż nad głowami turystów. Urodzone na najwyższych tatrzańskich szczytach młode płochacze halne już z początkiem lipca były całkiem samodzielne. Tokujące derkacze słyszane były w drugiej połowie czerwca na Błociskach. Z ptaków „średniego kalibru” warto wspomnieć o grzywaczach, które wyjątkowo często widywane były między innymi w Dolinie Suchej Wody aż po Halę Gąsienicową. Nie wiadomo natomiast, czy potomstwa dochowały się bociany czarne i sokoły wędrowne, chociaż dorosłe osobniki tych gatunków widywano stosunkowo często.
    Wspomnieć należy także o ważniejszych ubytkach zanotowanych w ptasiej populacji. Na szczęście nie było ich zbyt dużo. 16 sierpnia na Polanie Ornaczańskiej znaleziono szczątki koguta głuszca (inf. Andrzej Rams i Jakub Stopka Walkosz).


Została tylko czaszka?


    W poprzednim numerze ukazała się relacja leśniczego Obwodu Ochronnego Zazadnia, Zbigniewa Mierczaka, opisująca „kolację u rysia” i dokumentująca pierwsze stwierdzenie na terenie TPN jenota. Początkiem czerwca ten sam leśniczy w swoim obwodzie natrafił na rozkładające się szczątki zagadkowego zwierzęcia. Po oznaczeniu okazało się, że to był jenot. Jego kości, nieco sierści i inne resztki leżały przy Drodze Oswalda Balzera, co sugeruje, że zwierzą zginęło potrącone przez samochód.
    Możliwe, że był to ten sam jenot, którego udało się wcześniej sfotografować przy szczątkach sarny zabitej przez rysia. Gdyby tak rzeczywiście było, wydawać by się mogło, że problem intruza w tatrzańskim ekosystemie rozwiązany został przy pomocy nieuważnego automobilisty. Jenoty zasiedlają już jednak praktycznie całą Polskę i szansa na uchronienie parku przed zaaklimatyzowaniem się na jego terenie tego niepożądanego gatunku jest raczej niewielka. Problem prędzej czy później powróci, a do jenotów będziemy się musieli chyba przyzwyczaić.


Kamionka w Chochołowskiej


    W TPN występują dwa gatunki kun – leśna, zwana tumakiem, i domowa, zwana kamionką. Ta ostatnia, zgodnie ze swoją nazwą, przywiązana jest do osiedli ludzkich. W TPN prawdopodobnie występuje w pobliżu osad i schronisk, zasadniczo nie zachodząc wyżej niż 1200 m n.p.m. Zwykle, gdy widzimy tropy lub ślady kuny w pobliżu zabudowań, uważamy, że pozostawiła je właśnie kamionka. Są to jednak raczej domysły niż prawidłowe oznaczenie gatunku. Kuna domowa, której populacja w Tatrach oceniana jest na zaledwie kilka osobników, jest bardzo podobna do dość pospolitej kuny leśnej. Oba gatunki można odróżnić po kształcie białokremowej plamy na podgardlu, która rozwidla się i przechodzi na ramiona przednich łap (u kuny leśnej jest znacznie mniejsza i żółtawa).
    Od wielu lat nie mieliśmy stuprocentowo pewnej obserwacji kuny domowej na terenie TPN. 25 sierpnia przy schronisku na Polanie Chochołowskiej złapano kamionkę, która prawdopodobnie uległa jakiemuś wypadkowi. Poruszała się z wyraźnym trudem. Może spadła z dużej wysokości, może została potrącona przez pojazd, a może ktoś ją poturbował „w obronie własnej”. Niestety, konieczny okazał się odstrzał sanitarny.


Obrona konieczna?


    Rankiem 28 lipca do leśniczówki na Hali Gąsienicowej przyszła turystka z informacją, że przy szlaku w Dolinie Jaworzynki leży „chory lisek, ze wzdętym brzuchem, ale jeszcze żyje” i z pytaniem „jak można by mu pomóc”. Po dotarciu na miejsce wskazane przez turystkę znaleziono martwego już kilkumiesięcznego liska. Pobieżne oględziny pozwoliły ustalić, że śmierć nastąpiła w wyniku uderzenia kamieniem lub innym tępym narzędziem w głowę. Prawdopodobnie zadziałał tu podobny mechanizm jak w ubiegłorocznym przypadku zabicia niedźwiedzia w Dolinie Chochołowskiej – lisek mógł być wabiony jedzeniem, a gdy zrobił się zbyt natarczywy został uśmiercony w bestialski sposób. Lisy nie cieszą się taką popularnością i zainteresowaniem jak niedźwiedzie, toteż sprawa przeszła bez echa. A szkoda. Barbarzyński ten występek powinien zostać nagłośniony i napiętnowany. Oczywiście trudno liczyć na złapanie sprawców, bo nikt chyba nie będzie się chwalił, że przywalił kamieniem zaledwie kilogramowemu rudemu futrzakowi.


Nagły skok


    Kozic znacznie przybyło. Tak przynajmniej można wnioskować na podstawie wiosennej akcji liczenia tych zwierząt, która odbyła się 11 lipca. Przy dobrych warunkach atmosferycznych i odpowiedniej obsadzie doliczono się w Tatrach 701 kozic, w tym 114 tegorocznych młodych. Na polską stronę przypadło 150 kozic, w tym 17 capów, 61 kóz, 36 koźląt do jednego roku, 14 koźląt do dwóch lat, 9 dorosłych osobników nierozpoznanych oraz 13 osobników zupełnie nierozpoznanych.
    Porównując te dane z wynikami jesiennego liczenia z 2007 r., zauważyć można, że populacja kozic zwiększyła się o 169 osobników, chociaż zauważono tylko 114 młodych. Jest to najlepszy dowód, że wyników liczenia nie można traktować dosłownie. Metoda inwentaryzacji nie pozwala na określenie dokładności liczenia. Dlatego wyniki nie powinny być wykorzystywane do naukowych analiz dynamiki populacji. Są jedynie dobrym wskaźnikiem tendencji, a ta obecnie jest korzystna. Tatrzański podgatunek kozicy jest wciąż gatunkiem zagrożonym, ale nie jest to już zagrożenie krytyczne.


Świstaki mają się dobrze


    W poprzednim odcinku martwiliśmy się losem świstaków z Jaworzynki, które po krótkiej przerwie znowu musiały znosić sąsiedztwo lisiej rodziny. Ten rok okazał się jednak bardziej niepomyślny dla lisów niż świstaków. Lata doczekały tylko dwa młode liski. Świstaki natomiast rozeszły się po terenie kolonii, choć zwykle jeden lub dwa przebywały w sąsiedztwie nory zimowej i obserwowały, co dzieje się u sąsiadów zza żlebu. Gdy pojawiał się stary lis, świstaki głosiły jego obecność serią gwizdów, ale nie chowały się natychmiast do nory, co świadczy o tym, że nie uważały go za bezpośrednie zagrożenie. Młode liski były przez świstaki ignorowane. Na początku lipca lisie nory opustoszały. Kilka dni później młode świstaki zaczęły wychodzić z nory, w której przyszły na świat. Nie stało się to jednak w norze zimowej, leżącej ok. 30–40 m od lisich siedzib, ale niecałe 200 metrów wyżej, gdzie samica przygotowała sobie norę letnią, a później, gdzieś na początku czerwca, powiła pod ziemią 3 młode świstaki.
    Nie gorzej działo się chyba świstakom także i w innych rejonach. Widywano je w Żlebie pod Palcem i pod oknami obserwatorium na Kasprowym Wierchu, gdzie chyba już niedługo będziemy mieli „problem” z „synantropizacją” świstaków. Z kolei w jednej z koloni na Czerwonych Wierchach naliczono w sierpniu 12 osobników.


Niedźwiedzi ciągle mało


   Niewiele wiemy, co działo się w świecie tatrzańskich niedźwiedzi. Telemetria pauzuje, brak też osobników, które można by uznać za charakterystyczne. Obserwacje bezpośrednie są znacznie rzadsze niż w poprzednich latach. To samo dotyczy tropów i śladów.
   Jedyną pozytywną stroną takiego stanu rzeczy jest praktyczny brak osobników problemowych. Jedynie pod koniec czerwca jeden młody niedźwiedź próbował dobierać się do śmietników w rejonie Morskiego Oka i Włosienicy. Został potraktowany pociskiem niepenetrującym i problemy się skończyły. Przynajmniej po polskiej stronie. Nagłe pojawienie się tego osobnika w peryferyjnej części TPN i jego jeszcze bardziej niespodziewane zniknięcie wskazuje, że nie był to „nasz” niedźwiedź. „Nie nasz” w tym wypadku znaczy, że jego areał osobniczy obejmuje co najwyżej niewielkie fragmenty polskich Tatr. Podejrzewamy, że mógł to być osobnik, który 10 czerwca pozował do zdjęć, kąpiąc się w Wielickim Stawie.
   W ostatniej dekadzie czerwca natrafiono na szczątki młodego niedźwiedzia, leżące na piargach pod Pośrednią Turnią w Dolinie Małej Łąki. Przyczyną śmierci był prawdopodobnie upadek z dużej wysokości. Strome upłazki w okolicy Wielkiej Turni obfitują w ziołorośla. W ubiegłych latach wielokrotnie obserwowano tu niedźwiedzie prezentujące iście taternickie zdolności. Być może ten osobnik przecenił swoje siły. Może jednak był ścigany przez starego niedźwiedzia albo przez wilki, które ostatnio upodobały sobie tę okolicę.
   Na początku lipca udało się w końcu zaobserwować niedźwiedzicę z dwójką tegorocznych młodych. Było to w Jaworzynce. Później, zwłaszcza w sierpniu, gdy dojrzały borówki, obserwacje te były coraz częstsze, ale nie tak jak w roku ubiegłym. Niedźwiedzica z dwójką młodych pokazywała się głównie w rejonie pomiędzy Kondratową i Gąsienicową. Brak natomiast jakichkolwiek informacji o niedźwiedzicach prowadzących młode z rejonu Chochołowskiej, Morskiego Oka i Łysej Polany. Niewykluczone więc, że tego lata na terenie TPN przebywała zwykle tylko jedna niedźwiedzica. Ponieważ samce i młode odstawione przez matkę są bardziej ruchliwe od samic z młodymi, trudno w ogóle zgadywać ich liczebność. Mimo tych wątpliwości tegoroczny stan populacji niedźwiedzi w TPN trzeba określić jako wyjątkowo niski.
   Co jest przyczyną tego zjawiska? Być może niedźwiedzi nigdy nie było tu aż tak dużo, jak się nam wydawało. A może teraz niedźwiedzie więcej czasu spędzają na Słowacji, korzystając z obfitej bazy pokarmowej, jaka pojawiła się na zrębach po kalamicie.


Wilki na zachodzie


   W poprzednim numerze opisywaliśmy atak wilka na jelenia obserwowany niemal „w samo południe” przez wycieczkowiczów w Jaworzynce. Podobne zdarzenie miało miejsce dwa tygodnie później z drugiej strony Kopy Magury. 25 czerwca, 2 godziny i 20 minut po północy, mieszkańców leśniczówki na Hali Gąsienicowej obudził rozpaczliwy krzyk dochodzący od strony Mechów. Towarzyszyły mu odgłosy gonitwy, sapanie i szelest tratowanych maliniaków. Za chwilę wszystko nagle ucichło, tylko spod nieodległego Gąsienicowego Lasu dochodziło groźne warczenie i odgłos łamanych kości.
   W ciemną, bezksiężycową noc nie było wiele widać. Dopiero rano, po śladach udało się odtworzyć przebieg wydarzeń. Wilk wypłoszył młodego jelonka gdzieś z kosówek na zboczach Kopy Magury. Cielak uciekał w dół, w stronę Hali Gąsienicowej. Wilk (niewykluczone, że był to ten sam ten sam specjalista od samotnych polowań na jelenie cielaki, co dwa tygodnie wcześniej) dopadł go kilkadziesiąt metrów od schodów leśniczówki, a potem zawlókł na skraj lasu, gdzie skonsumował zdobycz. Rano udało się odnaleźć tylko resztki jednej nogi, które oczywiście wywęszył już lis.
   Wilki polowały także na owce. 20 lipca zagryzły 6 sztuk ze stada bacy Furtka na Polanie pod Krzyżem w Kuźnicach. 1 września wygnały z obejścia przy chacie Tea pod Nosalem 8 owiec, które zapędziły w las na Nosalu i tam zagryzły. Chociaż w środkowej części TPN aktywność wilków była stosunkowo duża, młode przyszły na świat bardziej na zachód. Ze wschodu brak ciekawszych informacji o tych drapieżnikach.


Rykowisko zaszło na dół


   Śnieg zawitał na Halę w połowie września. Zwykle o tej porze rykowisko było już w pełni. Tej jesieni jednak nie słychać zbyt wielu jeleni ani w Lesie Gąsienicowym, ani na Uhrociu. Może to sprawka wilków, a może pogody. Nie zawiódł natomiast „Asfalt”, który 4 września grał na Kondratowej (inf. Tadeusz Rusek i Dariusz Koszek), a gdy spadł śnieg zszedł w dół i porykiwał przy drodze do Kuźnic – jak na „Asfalta” przystało. Oprócz niego, wokół zrewitalizowanego zespołu dworsko-parkowego porykiwały wówczas jeszcze 3–4 inne osobniki. Nie zawiodły także jelenie w Chochołowskiej – 12 września w okolicy Jaworzyny ryczało 7–8 byków.


   Tomasz Zwijacz Kozica, Filip Zięba



«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2690

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7336300 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 13