tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Kronika wydarzeń przyrod.
Z życia zwierząt - jesień 2006
Byk fot. Radosław Mateja
Dużo dużych drapieżników?

    Komplet dużych drapieżników puszczańskich to obok kozicy i świstaka faunistyczna chluba TPN. Po lecie umiarkowanie obfitym w spotkania z nimi, jesienią nastąpiło wyraźne ożywienie, zwłaszcza jeśli chodzi o wilki i rysie. Pomimo coraz liczniejszych obserwacji i coraz bardziej zaawansowanych badań, odpowiedź na pytanie, jak dużo mamy niedźwiedzi, wilków i rysi, nigdy nie będzie możliwa. Wszelkie inwentaryzacje są tylko pewnym przybliżeniem. Zwłaszcza w przypadku dużych drapieżników, dla których TPN jest po prostu za mały.

    Relacje z wydarzeń w świecie tatrzańskiej fauny rozpoczniemy tym razem od zaległości. Szczupłość miejsca sprawiła, że w poprzednim numerze "Tatr" nie zmieściła się informacja na temat największej europejskiej sowy. Informacja ta pochodzi co prawda z oddalonego od Tatr terenu Podhala, ale zamieszczamy ją ponieważ dotyczy gatunku, którego obserwacje w Tatrach należą do rzadkości, chociaż prawdopodobnie regularnie wyprowadza tu lęgi... Na początku sierpnia w okolicy Rogoźnika znaleziono młodego puchacza ze złamanym skrzydłem. Informacja o nim dotarła do TPN dopiero po miesiącu. Ptak został przekazany do Specjalistycznego Ośrodka Rehabilitacyjnego Ptaków Szponiastych Fundacji "AVIANGARDA". Przebadał go znany specjalista od ptaków Andrzej Kruszewicz. Jak się Puchacz okazał się niespełna półrocznym samcem o wadze 1020 gram, w ogólnie dobrej kondycji. Niestety lewe skrzydło miał uszkodzone w sposób nieodwracalny i ptak ten do końca swych dni skazany będzie na opiekę ludzi. Jego losy można śledzić na stronie internetowej Fundacji: www.aviangarda.eko.org.pl.

    Udało się także uzyskać nieco szczegółów na temat zaobrączkowanego płochacza halnego zaobserwowanego na Świnicy. Jak poinformował nas docent Marián Janiga z Uniwersytetu w Żylinie, był to młody ptak, zaobrączkowany w lipcu pod Świnicą od strony Doliny Cichej, w ramach projektu badawczego poświęconego obiegowi ołowiu w wysokogórskim środowisku i jego wpływowi na populacje niektórych zagrożonych gatunków. Do redakcji "Tatr" dotarły także kolejne informacje na temat obrączkowanych płochaczy - 19 sierpnia ptak z żółtą obrączką widziany był na wierzchołku Rysów (inf. Jarosław Michalski), a około południa 28 września 2006 r. ptak z dwoma żółtymi, ale różniącymi się obrączkami, sfotografowany został na Jagnięcym Szczycie (inf. Andrzej Ziętek). Wszystkie te wiadomości przekazane zostały docentowi Janidze. Mogą się one przyczynić do lepszej znajomości biologii tych wysokogórskich ptaków, a co za tym idzie do lepszej ich ochrony.

    Pozostając przy skrzydlatych mieszkańcach Tatr, wspomnijmy o orle przednim, nieprawidłowo zwanym czasem orłem skalnym. Ten gatunek na Słowacji określany jest mianem orol skalný, ale przecież Polacy nie gęsi i swój język mają - ornitolodzy także. Jedyny orzeł przedni, który przyszedł w tym roku na świat na terenie TPN, szczęśliwie opuścił rodzicielskie gniazdo. Przez pewien czas pozostaje jeszcze z rodzicami, ucząc się samodzielnego życia. Od czasu do czasu można więc będzie zobaczyć krążącą parę orłów z młodym, tak jak 22 września nad Furkaską. Później młody ptak będzie wiódł koczownicze życie na znacznych obszarach Europy, możliwe, że zaleci do Azji lub Afryki. Aż do przyszłej wiosny może odwiedzać terytorium łowieckie swoich rodziców, którzy w przeciwieństwie do obcych orłów, będą z początku tolerować jego wizyty. Jeśli uda mu się uniknąć wielu czyhających nań niebezpieczeństw (głównie ze strony ludzi), osiągnie dojrzałość płciową, znajdzie partnera i miejsce na gniazdo. Szansa, że na stałe wróci w Polskie Tatry jest raczej niewielka. Dla orłów przednich jest tu po prostu za mało miejsca do spokojnego życia i polowania.

    Orły widywane bywają najczęściej pojedynczo, jak 7 listopada w Goryczkowej, w pobliżu zagryzionej przez wilki łani. Samotny władca przestworzy opędzał się wtedy od uprzykrzających mu życie kruków, a gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym razem korzystały sójki, które do woli objadały się padliną (inf. Marcin Nędza-Chotarski). Skrzydlaci padlinożercy skwapliwie korzystali z obfitych resztek z wilczego stołu. Pojawiali się także w dawno niewidzianych w TPN większych stadach, 11 listopada nad Kopami Królowymi krążyło 14 kruków.

    Wyraźnie mniej liczne w całym mijającym roku były natomiast krzyżodzioby świerkowe. Prawdopodobnie dlatego, że świerki nie obrodziły tak obficie jak przed rokiem. Jak co roku obserwowano niezbyt liczne ptaki na jesiennych przelotach na przyklad błotniaka stawowego nad Beskidem (22 września), 7 dzikich gęsi nad Suchą Kasprową (1 października) czy klucz 12 żurawi nad Kopą Magury (25 października).
*
    Wilki opanowały głównie Tatry Zachodnie. Tropiono je najczęściej w przygranicznych rejonach Doliny Chochołowskiej, a także w Kościeliskiej, Miętusiej i na Czerwonych Wierchach. W czasie kilku dłuższych rajdów wilki dotarły także do Goryczkowej i na Gąsienicową. Tropienia ułatwił śnieg, który obficie sypnął 1 listopada. W porównaniu z sezonem letnim, odnaleziono znacznie więcej wilczych ofiar. Serię tę rozpoczął dzik (młody osobnik, w drugim roku życia) zagryziony przez wilki w Dolinie Krytej, a odnaleziony 5 października. Tego samego dnia ofiarą wilków padła owca z pasącego się na Nędzówce kierdla bacy Józefa Słodyczki. 18 października wilki dopadły łanię pod znanymi narciarzom "Padakami". 7 listopada w Potoku Goryczkowym od ran zadanych wilczymi kłami padła tegoroczna łańka. 13 listopada ich ofiarą stał się byk zagryziony w Potoku Chochołowskim, poniżej Wyżniej Chochołowskiej Bramy. Tego dnia tropiono w tym rejonie watahę liczącą 8-12 osobników. Dzień później od tego stada odłączyły się 4 wilki i przez Dudową, Lejową oraz Stoły przeszły do Miętusiej, gdzie zostały przez kilka dni. 20 listopada odnaleziono skąpe resztki cielęcia zjedzonego przez wilki pod Zamczyskiem w Koryciskach.

    Pobieżna analiza przeprowadzonych tropień wilków, pozwala na pewne przypuszczenia. Wydaje się, że w tym roku na terenie TPN polowała dość liczna wataha, licząca do 12 osobników. W tej liczbie znajdują się także tegoroczne młode, urodzone po słowackiej stronie Tatr. Dokładniejsze określenie areału tej watahy nie jest możliwe, ponieważ tropienia przerywano na granicy państwowej. Areał ten obejmuje około 7 tysięcy hektarów na terenie parku polskiego i pewnie ze 3-4 razy tyle na Słowacji. Jak w takim razie odpowiedzieć na często zadawane pytanie - ile jest wilków w TPN? Czy przyjąć maksymalną liczebność watahy? A może podzielić ją proporcjonalnie do tego, jak duża część jej terytorium znajduje się w granicach TPN? W 2003 r. zdarzyło się, że w naszym parku oszczeniły się dwie wadery. Od tego czasu tu i ówdzie pokutuje stwierdzenie, że w TPN żyją dwie wilcze watahy. Jest ono jednak dalekie od prawdy. Gdyby za wskaźnik liczebności wilków przyjąć sukces rozrodczy, trzeba by stwierdzić że w 2006 r. mieliśmy tylko wilki przechodnie.

    Z Tatr Wysokich brak doniesień o wilkach. Tropiono tu natomiast rysie, na przykład 7 listopada dwa osobniki w rejonie Łysej Polany (inf. Tadeusz Figura). Pomimo sporadycznych obserwacji, o rysiach w TPN właściwie nic pewnego powiedzieć się nie da, a prowadzone od lat oceny ich liczebności zawsze były obarczone bardzo dużym błędem. W 1994 r. podawano, że w TPN żyje 26 tych dużych kotów samotników. Dziś podejrzewamy, że była to wartość kilkakrotnie zawyżona.
*
    Spośród wszystkich drapieżników, dużych i małych, najlepiej rozpoznana jest w TPN populacja niedźwiedzi. Głównie dzięki temu, że gatunek ten budził zawsze wiele emocji i zainteresowania. Badania tatrzańskich niedźwiedzi wkroczyły w nową fazę. 19 października nad ranem do klatki ustawionej na Niżnej Polanie pod Wołoszynem złapana została niedźwiedzica, która połakomiła się na resztki łani zabitej przez wilki. Po uśpieniu, założono jej obrożę z wielofunkcyjnym urządzeniem (odbiornikiem GPS, nadajnik VHF i telefon GSM). Obroże te zakupiono dzięki współpracy z Instytutem Ochrony PAN i firmą Polkomtel. Po obudzeniu się niedźwiedzica poszła w las, ale od tego czasu urządzenie na obroży rejestruje co 4 godziny jej dokładne położenie, określone dzięki nadajnikom satelitarnym, i co kilka dni przesyła zebrane dane via sieć telefonii komórkowej Plus GSM do dyrekcji TPN. Dodatkowo nadajnik VHF umożliwia śledzenie niedźwiedzicy za pomocą tradycyjnej radiotelemetrii. Jak dotąd większość czasu zaobrożowana niedźwiedzica spędza na Słowacji.

    Nowoczesne obroże zakupiono przede wszystkim z myślą o "Siwej" i podobnie do niej zachowujących się osobnikach. Ta niedźwiedzica, chociaż dość często widywana, nie daje się jednak złapać do klatki, a bez tego nie ma mowy o założeniu obroży, której drugi egzemplarz czeka na nią w dyrekcji TPN. 2 września widziana była wraz z dwójką młodych w Piekiełku pod Giewontem. Przez następne dwa tygodnie nikt jej nie zaobserwował i dopiero 15 września pojawiła się w rejonie Hali Gąsienicowej, gdzie pozostawała przez następne półtora miesiąca. W tym czasie jednak były kilkudniowe przerwy, kiedy nikt jej nigdzie nie spotkał, na przykład pomiędzy 17 a 25 października. Gdzie była w tym czasie? Wiadomo przecież, że niedźwiedzie, nawet samice prowadzące młode, mogą w krótkim czasie pokonywać znaczne odległości, nawet w trudnym wysokogórskim terenie. 26 października całą trojkę obserwowano w trakcie kąpieli w Czarnym Potoku, powyżej pomnika Karłowicza (inf. Magdalena Wrzesień). "Siwa" ostatni raz widziana była 28 października pod Uhrociem Kasprowym. Trzy dni później niedźwiedzicę z dwójką młodych tropiono, gdy przechodziła od Zielonego Stawu Gąsienicowego przez Uhrocie i w stronę Suchej Kasprowej (inf. Marcin Nędza-Chotarski i Jan Polak). Od tego czasu brak informacji o "Siwej". Prawdopodobnie zaszyła się w niedostępnym terenie wybranym na przezimowanie. Zupełnie inną siwą niedźwiedzicę z dwójką młodych obserwowano 6 pażdziernika w Babich Nogach pod Kamienistą, w trakcie żerowania na Borówkach (inf. Bożena Wajda). Dokładnie w tym samym czasie "Siwa" (pisana z dużej litery) obserwowana była przez dłuższy czas pomiędzy Betlejemką i Gawrą na Hali Gąsienicowej.

    Pomimo wielokrotnego przytaczania faktów świadczących o dużej ruchliwości niedźwiedzi i rozległości ich areałów osobniczych, w dalszym ciągu najczęściej zadawane jest pytanie o dokładną liczbę osobników żyjących w danej okolicy. Pozostanie ono bez odpowiedzi, bo nawet, gdyby udało się zaobrożować wszystkie niedźwiedzie w TPN (a nikt tego nie planuje), i tak jest bardzo duża szansa, że pojawi się tu "nieskatalogowany" osobnik ze słowackiej części Tatr lub nawet z bardziej odległego pasma górskiego.
*
    Jak zwykle we wrześniu, skokowo "przybyło" niedźwiedzi w Tatrach. A przynajmniej tak można by sądzić na podstawie relacji turystów. Co dolina to jakiś ryczy, a co druga to po kilka na raz. I na tym polu edukacja ekologiczna ponosi klęskę. Co roku trzeba na nowo tłumaczyć, że to nie ranny niedźwiedź, tylko otumaniony pożądaniem jeleń. Tegoroczne rykowisko było stosunkowo intensywne. Nie zanosiło się na to, gdy przedłużająca się zima dziesiątkowała pogłowie jeleni. Co prawda nie ma dokładnych danych, ale wydaje się, że w tym roku struktura płciowa populacji jeleni zmieniła się na korzyść byków. Łań i cieląt było mniej niż zwykle. Na przykład 23 września w Kotle Goryczkowym obserwowano 5 byków i tylko 4 łanie. Pierwsze ryczące byki pojawiły się 2 września w Goryczkowej, a 3 na Jaworzynie Chochołowskiej (inf. A. Krzeptowski Sabała). Na tej dolnoreglowej polanie, która w tym roku po raz pierwszy w swej kilkusetletniej historii została skoszona kosiarką mechaniczną, w pełni rykowiska słychać było do 10 ryczących byków. W tym czasie na Uhrociu Kasprowym piękny szesnastak pilnował swej chmary 10 łań i cieląt, a kibicowały mu 3-4 słabsze byki (od ósmaka do czternastaka). Ostatnie porykiwania słychać było na Jaworzynie 12 października, a 13 na Uhrociu Kasprowym.
*
    Zanim na Jaworzynie pojawiły się traktory i kosiarki, udało się tam stwierdzić obecność dzików (koniec września). Bliskie spotkanie z lochą miało dwóch mieszkańców jednej z ośmiu uprawnionych wsi Wspólnoty Witowskiej, którzy przed szarżą lochy musieli schronić się na drzewie. Dziki są swoistą efemerydą w faunie TPN. Wydaje się jednak, że w tym roku gatunek ten nieco dłużej i liczniej przebywał w granicach parku. Pod koniec sierpnia dziki pojawiły się na Jaworzynie Lejowej, a na początku września na Przysłopie Kominiarskim (inf. Zbigniew Kowalski). O młodym dziczku zagryzionym w dolinie Krytej już wspominaliśmy.

    Do TPN dotarły także pogłoski o pojawieniu się w Tatrach bobrów. Powstały one w wyniku pomyłki. Otóż od pewnego czasu, w ramach tak zwanej przebudowy drzewostanów w TPN obrączkowane są świerki przygłuszające inne gatunki drzew. Obrączkowanie to polega na zadarciu pasa kory i łyka na całym obwodzie pnia, na wysokości około pół metra. Z daleka może to przypominać skutki działalności bobrów.

    Ze ssaków związanych ze środowiskiem wodnym obserwowano natomiast rzęsorka (prawdopodobnie rzeczka) polującego w potoku płynącym pomiędzy Zielonym a Litworowym Stawem Gąsienicowym (26 października).
*
    Jesień, to także czas rui u kozic i powiązanej z nią tradycyjnej akcji liczenia tych zwierząt. W tym roku odbyła się ona 25 października, przy stosunkowo dobrej pogodzie. Po polskiej stronie w liczeniu kozic uczestniczyły 52 osoby. Pracownikom TPN towarzyszyli także pienińscy koledzy po fachu. Zaobserwowano 108 kozic, w tym 28 capów, 37 kóz, 19 koźląt do jednego roku, 8 koźląt do dwóch lat, 3 dorosłe osobniki nierozpoznane i 13 osobników zupełnie nierozpoznanych. Po porównaniu wyników ze stroną słowacką przyjęto wynik akcji dla całych Tatr - 586 kozic, w tym 95 młodych tegorocznych. Liczeniem nie był objęty rejon Kominiarskiego Wierchu, gdzie dawniej przebywał samotny cap, ani Nosal, gdzie kozic najpewniej już nie ma.

    Porównując wyniki tegorocznej i poprzednich akcji liczenia kozic, można zauważyć wyraźny trend wzrostowy liczebności tego gatunku w Tatrach, przy czym po stronie polskiej zaobserwowano nieco mniej kozic niż przed rokiem. Na szczęście liczenie przeprowadzono zanim w nasze Tatry przyleciały wojskowe śmigłowce, bo dysproporcje te byłyby prawdopodobnie jeszcze bardziej wyraźne. Pierwszy kontakt kozic i flotylli powietrznej obserwowano 8 listopada na Hali Gąsienicowej. Kierdel kozic od rana pasł się spokojnie na wywianych spod śniegu płaśniach na północnych zboczach Beskidu, tuż nad spakowanymi do worków Gienkowymi Murami. Zwierzęta nie przestraszyły się zbytnio na widok plutonu piechoty, który mozolnie drapał się na Liliowe. Jednak na odgłos nadlatującego śmigłowca uciekły na Liliowe po pozostawionych przez wojsko śladach (oszczędzając siły unikały głębokiego, pokrytego szrenią śniegu) i dalej do Doliny Cichej. Jak dotychczas ten kierdel nie pojawił się ponownie po polskiej stronie. Może wróci, jak skończą się manewry. A może zostanie w spokojniejszym kraju.
*
    Koniec listopada i początek grudnia był dawniej najspokojniejszym okresem w Tatrach. Niestety nie w tym roku. Tatry zamieniły się bowiem w poligon wojskowy, co należy uznać za najpoważniejszą porażkę na polu ochrony tatrzańskiej przyrody anno domini 2006. Na szczęście obyło się bez szkolenia ogniowego. Czy górskie marsze w pełnym rynsztunku trzeba koniecznie trenować w Tatrach? To może w takim razie walki uliczne będziemy ćwiczyć na krakowskiej starówce? Wydaje się mało prawdopodobne, aby w ciągu kilku dni pobytu w wysokich górach żołnierze z nizinnego kraju osiągnęli poziom wyszkolenia, umożliwiający im wyrównaną walkę z wychowanymi w górach Mudżahedinami. Jeśli jednak dzięki temu szkoleniu, choć jeden z nich uniknie tragicznego losu, to będzie można powiedzieć, że warto było poświecić ciszę i spokój parku narodowego.
(artykuł ukazał się w kwartalniku "Tatry")
Filip Zięba, Tomasz Zwijacz Kozica

«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   5286

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7226736 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 22