tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


Zielony Świat Tatr
Brzozy

Brzoza – Dama Lasów
Angielski poeta Samuel Tylor Coleridge, zauroczony wdzięczną i wiotką sylwetką tego drzewa, nazwał brzozę „Damą Lasów” (Lady of the Woods). Choć kojarzona z nizinami i tam też najczęściej rosnąca, pojawia się też w wysokich partiach gór, odcinając się jasną korą na tle ciemnej zieleni kosodrzewiny.
fot. Tomasz Skrzydłowski

 W Tatrach rosną dwa gatunki brzozy: brodawkowata (Betula verrucosa) oraz omszona (B. pubescens), przy czym najbardziej rozpowszechniony jest podgatunek tej drugiej – brzoza karpacka (B. carpatica). Brzozy, brodawkowatą i omszoną (podgatunek typowy), spotkać można w niższych piętrach klimatyczno-roślinnych. Natomiast w reglu górnym więcej jest brzozy karpackiej. Biorąc pod uwagę zasięg geograficzny występowania brzóz, zwłaszcza brzozy omszonej, sięgającej daleko za koło podbiegunowe, można rzec, że jest ona drzewem (krzewem) subarktycznym.

Podstawowa różnica między wspomnianymi gatunkami to wygląd pędów. U brzozy brodawkowatej pokryte one są kropelkami żywicy, „brodawkami”, natomiast u drugiego gatunku są w mniejszym lub większym stopniu omszone. Omszone są także pędy brzozy karpackiej, którą od podgatunku typowego odróżnia przede wszystkim ciemna kora. Brzoza brodawkowata i omszona różnią się również pewnymi wymaganiami wobec siedliska. Omszona jest nieco bardziej wytrzymała na ocienienie, a poza tym rośnie w miejscach bardziej wilgotnych, wręcz zabagnionych.

Przypadkowość istnienia

Brzozy to typowe, wręcz modelowe drzewa pionierskie. To zwykle o nich myślimy, gdy opisujemy zjawisko sukcesji, czyli zarastania powierzchni pozbawionej czasowo roślinności drzewiastej. Mają niewielkie wymagania względem siedliska, są wybitnie światłożądne, i to na każdym etapie życia, i choć nie żyją zbyt długo, produkują miliony maleńkich nasion (w zależności od wieku drzew może ich być 20 mln/ha, ale też 300 mln/ha) i robią to niemal każdego roku. Nasiona, dzięki skrzydełkom, z łatwością rozsiewają się, pokonując duże odległości. Gdy przyglądamy się różnym aspektom ekologii brzóz, zaskakuje nas ich nietrwałość, ulotność, jakby przypadkowość istnienia. Drzewa te pozostawiają po sobie w lesie bardzo niewielki ślad. Mało jest typów lasów (w Tatrach nie ma takich w ogóle), w których odgrywałyby jakąś szczególną rolę. Przejawia się to chociażby tym, że tylko w nieznacznym stopniu kształtują warunki życia roślin runa. Ażurowe korony przepuszczają wystarczającą ilość światła do dna lasu, przez co nie ograniczają ich wzrostu. Niewielkie liście w równie niewielkim stopniu przyczyniają się do wzbogacenia gleby w składniki mineralne. Dla porównania, buki, jodły lub świerki, ocieniając dno lasu, zmieniając odczyn gleby, tworząc warstwę mniej lub bardziej rozłożonej butwiny, regulując stosunki wodne, w sposób zdecydowany wpływają na świat organizmów żyjących w cieniu ich koron.

W Tatrach brzozy pojawiły się przed 10 tysiącami lat wraz z sosnami, z którymi łączą je wspomniane wyżej cechy. W przeciwieństwie do szeregu gatunków drzew i krzewów opisywanych już w naszym cyklu artykułów, brzozy nigdy nie były drzewami dominującymi w lasach tatrzańskich ani nie tworzyły zespołów leśnych. Znacznie lepiej wiodło im się na Podhalu, tyle że dość dawno, bo w okresie borealnym między 9 a 8 tys. lat temu, kiedy rozwinęły się bagienne lasy brzozowe i brzozowo-sosnowe.

Brzoza karpacka szczególnie licznie występuje w Dolinie Rybiego Potoku, np. przy szlaku prowadzącym znad Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Szpiglasową Przełęcz i w Dolinie Roztoki. W monografii tego gatunku sprzed trzydziestu lat można wyczytać, że zarośla brzozowe występowały na wschodnich zboczach doliny, na wysokości Nowej Roztoki, gdzie tworzyły skupiska dość gęste, z osobnikami o wysokości kilku metrów. Zwarte brzozowe zarośla dostrzec można było też na wschodnich zboczach Wołoszyna, przy górnej granicy lasu. Brzozom nieco uwagi poświęcili autorzy opisujący rodzime drzewa Tatr przed 34 laty. Niestety, ze względu na nietrwałość owych zarośli, zwłaszcza jeśli przyszło im wzrastać w otoczeniu konkurencyjnego świerka, są to informacje dalece nieaktualne. Za najtrwalsze środowisko występowania brzóz uchodzą bory limbowo-świerkowe oraz zarośla kosodrzewiny. Wiąże się to z faktem, że w miejscach tych jest duży dostęp do światła. Obecność brzóz w kosodrzewinie wynika po części również z tego, że w przeszłości wycięto wspomniane bory, a ich miejsce zajęła właśnie kosówka.



Fot. Jan Krzeptowski Sabała

Prawie polski endemit

W świecie botaników swojego czasu furorę robiła brzoza ojcowska, Betula oycoviensis, która postrzegana była jako endemit flory polskiej, czyli gatunek, który poza granicami naszego kraju nie jest spotykany. Jest to zazwyczaj małe drzewko, a odkrył je w 1805 r. we wsi Hamernia, u wylotu Doliny Ojcowskiej, Willibald Besser (Polak), wtedy jeszcze florysta amator, który został pedagogiem w Liceum Krzemienieckim, a potem profesorem uniwersytetu w Kijowie. Z początku jego uwagę zwrócił fakt, że brzózka, wyglądająca na zaledwie trzyletnie drzewko, zakwitła. Gdy zapoznał się z nią bliżej doszedł do wniosku, iż jest to zupełnie nieznany botanikom gatunek. Ponieważ sądzono, że występuje jedynie na wzgórzach Doliny Ojcowskiej, nazwano ją brzozą ojcowską. Później okazało się, iż za bardzo ojcowska to ona nie jest, ponieważ znaleźć ją można także w innych rejonach Europy (w Rumuni, Danii, Rosji, w Czechach i na Ukrainie), przez co utraciła status endemitu. Podejrzenia wzbudziło również jej podobieństwo do brzozy brodawkowatej, dlatego zakwestionowany został status gatunku. Dziś uważana jest za takson mieszańcowy, dla którego drzewami rodzicielskimi są brzoza brodawkowata i Szafera. Aby w tym brzozowym archiwum X sprawę jeszcze bardziej skomplikować należy dodać, że brzoza Szafera sama nie jest gatunkiem, a jedynie mieszańcem. W zasadzie to była, gdyż obecnie najprawdopodobniej nie rośnie w stanie dzikim. Sytuacja brzozy ojcowskiej powinna nam uświadomić niezwykłą zdolność krzyżowania się brzóz i zamieszanie, jakie wywołuje to w świecie systematyków. W tym względzie wszelkie rekordy „poplątania” gatunkowego biją wierzby, ale o tym mowa będzie w innym wydaniu kwartalnika.

Magiczna moc miotły

Brzoza jest drzewem bardzo rozpowszechnionym w północnej Europie (ok. czterdziestu gatunków), nic więc dziwnego, iż zajmuje ważne miejsce w mitach, wierzeniach, gusłach i zabobonach wielu narodów. Jest patronką pierwszego miesiąca (24 grudnia – 20 stycznia) celtyckiego kalendarza księżycowego, w związku z tym na początku roku brzozową miotłą wymiatano duchy roku starego. Jeśli o miotle mowa, to pęki cienkich gałązek, wyrastające niczym pióropusz z brzozowej gałęzi (zarażonej pasożytniczym grzybem), zwano czarcimi miotłami i przypisywano im magiczną moc. W starożytnej Grecji i w krajach skandynawskich sądzono, iż zjadane przez niskich ludzi i młode zwierzęta sprawią, że i jedni, i drudzy zaczną rosnąć. Pogląd ten podzielali również Indianie z Ameryki Północnej. W Polsce wierzono, że jeśli stojąca w kącie brzozowa miotła nagle, nie wiadomo dlaczego, się przewróci, tak że wraz z progiem utworzy krzyż, w domu umrze ktoś młody. Jeśli stanie się tak z miotłą starą i zdartą – życie zakończy osoba wiekowa.

Towarzyszka śmierci

Brzozę w różnych aspektach wiązano ze śmiercią. Znany jest widok brzozowych krzyży stawianych na mogiłach partyzantów i na wiejskich cmentarzach. Mają one długą historię, bo sięgają czasów... przedchrześcijańskich, kiedy to krzyż (np. na obszarze obecnej Rosji) był orężem boga gromów. W Polsce krzyże nagrobne pełniły raczej funkcję amuletów, mających chronić żywych przed przybyszami z zaświatów. W czasach chrześcijańskich już na każdym grobie stawiano krzyż. Z początku były to małe krzyżyki brzozowe. Dlaczego brzozowe? Ponieważ brzoza jest biała, a więc dobrze widoczna, a ponadto jest drzewem dobrotliwym i „płaczącym” – tak nazywana jest potocznie najpowszechniej występująca brzoza brodawkowata.

Brzozy często sadzono na mogiłach w Polsce, Finlandii, w południowej Belgii, w Szkocji i Anglii. Finowie układali zmarłych nogami na południe, a brzoza, ciągnąc do słońca, otulała ich gałęziami. Nogi słowiańskich zmarłych wskazywały wschód, co wiąże się z kultem słońca, odgrywającym ważną rolę w słowiańskiej mitologii. Brzozę sadzono więc po północnej stronie grobu, aby nie zasłaniała słońca.

Na brzozowej korze

Angielskie słowo birch – „brzoza” – wywodzi się od sanskryckiego bhuga, co oznacza „drzewo, na którego korze można pisać”. I rzeczywiście, kora brzozowa jako materiał piśmienniczy rozpowszechniła się nie później niż na początku XI wieku, a przestano jej używać na początku XV wieku, ponieważ powszechny stał się papier, który na dodatek był tani. Zapisana kora brzozy nie nadawała się do długiego przechowywania, używano jej więc głównie do prywatnej korespondencji i sporządzania brudnopisów. Ważne i urzędowe dokumenty pisano na pergaminie, potem na papierze.

W latach trzydziestych XX w. odkryto w Nowogrodzie gramoty (dokumenty pisane, oficjalne i prywatne, na Rusi i Litwie) spisane właśnie na brzozowej korze. Grupa archeologów znajdowała obcięte płaty brzozowej kory, a także rysiki (stylusy), metalowe lub kościane, służące do pisania na wosku. Pierwszą gramotę znaleziono w 1951 r. Zawierała spis powinności feudalnych na rzecz niejakiego Fomy. Dzięki temu odkryciu naukowcy dowiedzieli się, iż do pisania nie używano wtedy atramentu – tekst był wyryty w korze i dawał się łatwo odczytać. Na pamiątkę tego wydarzenia corocznie, 26 lipca w Nowogrodzie, obchodzony jest „Dzień Brzozowej Gramoty”.

Na całym obszarze zamieszkiwanym przez Słowian, a także w krajach skandynawskich, brzoza była niezbędnym elementem przy „zamawianiu” chorób. Na Mazurach jeszcze w XIX wieku uważano, że aby pozbyć się dreszczy, należy pójść do lasku brzozowego, trząść po kolei określoną liczbą drzewek, mówiąc: „Trzęś mnie, jak ja ciebie, a potem przestań”. Aby wzmocnić się po chorobie, zalecany był wyjazd z chałupy na brzozowej miotle. Na rozstaju trzeba było rzucić ją za siebie i nie oglądając się, pognać z powrotem do domu.

Łyżka dziegciu

Brzoza jest drzewem niezwykle użytecznym. Jej liście wykorzystywane są w medycynie (w Polsce tylko brzozy brodawkowatej i omszonej), wywar z nich ma działanie moczopędne, przeciwreumatyczne, napotne, poprawia przemianę materii. Na potrzeby farbiarstwa, z dodatkiem kredy i ałunu, wytwarza się z wywaru żółć zwaną z niemiecka Schüttgelb. Kora brzozy używana jest w garbarstwie, ponieważ wzmacnia skórę, a jej zapach sprawia, że nie gustują w niej mole.

Sok brzozy (oskoła), zbierany wiosną, zawiera dużo cukrów i stosuje się go do wytwarzania napojów – piwa, octu, musującego wina oraz syropu – a także tak lubianej niegdyś przez amatorów tanich alkoholi wody brzozowej (która jest oczywiście kosmetykiem, mającym zapobiegać wypadaniu włosów).

W wyniku suchej destylacji otrzymuje się z kory brzozowej dziegieć, z którego wyrobu Polska słynęła przez wiele stuleci. Na początku XVII wieku Polacy założyli pierwszą wytwórnię dziegciu w Ameryce, obok pierwszej wytwórni mydła, pierwszych tartaków i pierwszego zakładu szkutniczego.

Ma też miejsce brzoza w polskiej frazeologii. Jest bohaterką powiedzeń tak znanych, jak: „Wysoki jak brzoza, a głupi jak koza”, czy tych mniej znanych: „Co dąb, to nie brzoza; co krowa, to nie koza”, „Dębowa wić uczy robić, a brzozowa rozum dawa”, „Jak brzezina pęka, to owies w spichrzu stęka”, czy wreszcie „Jak żółte liście na brzozie, mają być ziemniaki w komorze”.

Tomasz Skrzydłowski

Beata Słama




       Systematyka

Brzoza – Betula

królestwo – rośliny

gromada – okrytonasienne

klasa – Rosopsida

rząd – leszczynowce

rodzina – brzozowate

rodzaj – brzoza




«« Powrót do listy
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   6208

POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7299052 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 8