tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Z wybrzeza Pacyfiku
 dodano: 20 Marca 2007


Bywaja takie dni, gdy zastanawiam sie, po jaka cholere wloczyc sie po swiecie. Najpierw nieprzespana noc w obskornym hoteliku - bo byl najblizej dworca i stosunkowo tani - potem wielogodzinna jazda autobusem. Jeszcze pol biedy jesli takim jak dzis. Ten, w porownaniu z gwatemalskimi klekotami bez klimatyzacji, jawil sie nam jako absolutny luksus. Wreszcie, pod wieczor, dociera sie do jakies wioski i rozpoczyna poszukiwania kolejnego hoteliku, ktory na pierwszy rzut oka wydaje sie przytulny, tyle ze pozniej okazuje sie zamieszkany przez miliard komarow. Te bydlaki nawet na piec minut nie dadza zasnac. Oczywiscie odpowiedz na fundamentalne pytanie "po jaka cholere?..." znam od dawna, ale dzis daruje sobie wszelkie wywody na ten temat, bo... internet za drogi i na dodatek co chwila wyskakuje mi jakis komunikacik po hiszpansku, ktorego nie umiem sie pozbyc. Wciskam "si" lub "no", a skutek ten sam - kolejny komunikacik.
Od ostatniego e-maila przemiescilismy sie jakies 1600 km. Najpierw z San Cristobal do Rio Grande, potem do Acapulco; wreszcie, przed chwila, dotarlismy do Toluki. Na calej trasie przejazdu mielismy dwa cele. Pierwszego z nich, kanionu w Tuxli, niestety nie udalo nam sie zobaczyc, poniewaz znalezlismy sie na miejscu o niewlasciwej porze. Drugim celem byl Park Narodowy Chacahua. Park, podobnie jak pozostale nad morzami - wszystko jedno czy bylaby to Zatoka Meksykanska, Morze Karaibskie czy wlasnie tutaj, nad Pacyfikiem - wygladaja troche podobnie. Przede wszystkim jednak chronia lasy namorzynowe, ktorych wlasnie w Chacahua jest najwiecej. Ogromna zaleta tego miejsca jest to, ze za strefa namorzynow sa kapitalne plaze, niemal bezludne. Mimo zmeczenia wspomnienie tego miejsca wciaz jest bardzo zywe. Tuz powyzej namorzynow rosna juz wysuszone na wior lasy z kaktusami i opuncjami. Ladnie to one moze wygladaja, ale z klimatyzowanego autobusu. Nic dziwnego, ze za kazdym razem obiecywalismy sobie, ze poszwedamy sie troche po tym srodowisku. Moze uda sie nawet wychodzic jakiegos skorpiona lub grzechotnika. W praktyce okazalo sie, ze poruszanie sie po tych krzakach jest w zasadzie niemozliwe. Z jednej strony nie sposob przedrzec sie przez kolczaste zarosla, z drugiej skwar jest tak niemilosierny, ze w Polsce nawet nie mozna go sobie wyobrazic a co dopiero doswiadczyc. Kilka zdjec kaktusow i opuncji zrobilem, ale uroku tych lasow na pewno one nie oddadza. Coz moze byc fajnego w suchych krzakach? Ano przede wszystkim to, ze krzaki te sa wprawdzie zupelnie bezlistne, ale posiadaja duze zolte, czerwone lub fioletowe kwiaty. Wyglada to kapitalnie. 

Kolejny etap zaprowadzil nas do stolicy snobow amerykanskich - Acapulco. Wrazenie, jakie pozostawilo to miasto, jest jednak nieszczegolne. Paskudna dziura z troche tylko ladnym nadbrzezem i kilkoma luksusowymi hotelami, ktore firmuja kazda pocztowke z Acapulco. Okolice tego trzymilionowego miasta maja i te wade, ze pobocza drog sa zasmiecone. Sytuacja na Jukatanie wyglada znacznie lepiej. Malo tego. W krajach Ameryki Srodkowej jest takze zwyczaj budowania na drogach tzw. topkow czyli spowalniaczy. Przyczyna, dla ktorej  zbudowano je akurat w tym, a nie w innym miejscu, znana jest zapewne tylko tym, ktorzy wylewali te waly asfaltu na ulice. W Mesyku na topki natrafi sie wszedzie, ale w Acapulco sa ich miliony. Przed wjazdem do miasta jakis wyjatkowy bystrzacha wykonal okolo 70 spowalniaczy na odcinku kilku kilometrow. Niektore oddalone sa od siebie o okolo 10 metrow. Wyobrazcie sobie "przyjemnosc" jazdy autobusem, ktory co chwila hamuje, podskakuje, przyspiesza, hamuje, podskakuje, przyspiesza...

Koncowa ocena dla Meksyku po dluzszym zastanowieniu i wspolnych konsultacjach wychodzi na 4. Komentarz do oceny jest taki, ze kazdemu przyrodnikowi polecamy ten kraj i gwarantujemy pelne zadowolenie. Mozna rzec, ze w Meksyku, a zwlaszcza w stanie Chiapas, jest wszystko - od deszczowych lasow tropikalnych, przez suche lasy subtropikalne aż po wspaniale namorzyny. Wiekszosci nazw czerwono-czarnych, zolto-czerwonych i niebieskich ptakow pewnie nigdy nie poznam; jest ich moc, a wszystkie do siebie podobne. Lasy sa mocno przetrzebione, ale na korzysc Meksykanow przemawia fakt, ze na duzym obszarze nie ma zabudowy. Nie ma zatem tego elementu, ktory niemilosiernie szpeci krajobraz. Nikt tutaj przeciez nie buduje pieknych drewnianych chat czy willi. Domki sklecone sa z byle czego, otoczone wiencem dobudowek. Wszystko to wyglada fatalnie. Juz zdazylem sie przekonac, ze ten typ budownictwa jest szeroko rozpowszechniony w cieplych strefach klimatycznych i pozostaje w slabej korelacji z zamoznoscia spoleczenstw. 
Od czasu do czasu porownywalem Meksyk do Indii i bedac konsekwentnym dodam jeszcze, ze pod wzgledem przyrodniczym Meksyk Indie zupelnie zdetronizowal. Geografom podpowiem tyle, ze Meksyk z Indiami idzie leb w leb. Gdyby nie Himalaje, Indie zostalyby i na tym polu zdystansowane. Wreszcie uwaga dla wszelkiej masci humanistow - Indie sa na pewno o wiele ciekawsze od Meksyku, tak pod wzgledem liczby zabytkow, jak i szeroko rozumianego folkloru. Krotko piszac - w Indiach mozna sie pod tym katem bardziej nadziwic.

Jestem tak zmeczony, ze zasypiam nad klawiatura. Odezwe sie niebawem.





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2973



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2018  ::  8008218 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 7