tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
Filmy edukacyjne
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
W krainie wulkanow
 dodano: 13 Marca 2007


Tytul tej czesci relacji brzmi moze banalnie, ale tu, w Atittlan w Gwatemali, rzeczywiscie jest wulkan na wulkanie. Wiesc gminna niesie, ze w wiekszosci sa czynne. Zastanawia mnie jednak fakt, jak czynne wulkany moga byc porosniete lasem az po sam wierzcholek. Jeden z nich probowalismy dzisiaj nawet zdobyc, ale znowu sie nie udalo. Za kazdym razem jakies fatum uniemozliwia wejscie na szczyt. Bielucha, Elbrus, Aconcagua, Mt. Blanc i teraz Atittlan. I za kazdym razem przyczyny kleski sa coraz to oryginalniejsze. Szkoda tylko, ze zwykle wiaza sie z narazeniem zdrowia lub zycia. Ostatnio w Alpach byly spadajace kamienie, ruchliwe seraki i polamane kosci; tym razem trzech "Janosikow" wyposazonych w maczety (nazwalismy ich roboczo kolednikami), chcialo zabrac nasze plecaki. Rzecz w tym, ze nie mielismy zamiaru ich oddac. Ucieczka z plecakiem skonczyla sie dla mnie ponadrywanymi miesniami; mam jednak nadzieje, ze zadna wieksza szkoda z tego nie powstanie. Nie chcialbym korzystac ponownie z uslug Warty. Do Warty oczywiscie nic nie mam. Ostatnio, w Alpach, zachowali sie wzorowo.  

O bezpieczenstwie w Gwatemali i Meksyku wiele sie slyszalo i czytalo przed wyjazdem, ale przeciez zawsze jest nadzieja, ze "nam sie na pewno nic nie przytrafi". No coz - przytrafilo sie. Swoja droga juz od dluzszego czasu nasze zdziwienie wzbudzal widok ogromnej ilosci wojska i wszelkich slub ochronnych w opancerzonych wozach przed kazdym sklepem i bankiem a nawet przy transporcie Coca Coli! Malo tego. Miejscowi stale powtarzaja, ze w tej kwesti jest w tych krajach krucho. 

Oczywiscie taka sytuacja w zaden sposob nie powinna zniechecic do wyjazdow. Trzeba jednak trzymac sie turystycznych traktow lub zwyczajnie jezdzic wieksza grupa.

Korzystajac z faktu, ze dzieki zbojom i krotszej wycieczce mam wiecej czasu, wroce jeszcze do spraw natury bardziej ogolnych. Przez kilka odstatnich dni przemierzylismy trase z Flores do Livingston na wybrzezu Morza Karaibskiego, przez stolice Gwatemale nad Pacyfik i tutaj pod Atittlan. Kilka rzeczy podczas przejazdu nieco mnie zaskoczylo. To, ze w Livingston mieszka podobna mieszanka ludzi pod wzgledem koloru skory jak w Belize, to wiedzielismy, ale spora frajde sprawila nam sama jazda motorowka do tej miesciny, przez calkiem ladny kawalek morza. Przyjemny byl zwlaszcza widok na niezeszpecony budynkami fragment wybrzeza z koloniami pelikanow. Plaze w Livingston sa, niestety, brudne, a mieszkajacy na wybrzezu Murzyni o srodowisko dbaja umiarkowanie. Co ciekawe, podczas wedrowki wzdluz wybrzeza podszedl do nas mlody jegomosc i zyczliwie poinformowal, zebysmy nie szli dalej niz sto metrow. Ryzyko napadu w czesci bardziej murzynskiej jest ogromne. Trzy razy nie trzeba bylo nam powtarzac - wystarczy, ze ow jegomosc powiedzial to dwa razy. 

Z Livingston pojechalismy na poludnie. Tamtejszy krajobraz również był dla mnie zaskoczeniem. Spodziewalem sie ujrzec zielone wzgorza. Nie mowie juz, ze porosniete lasem (bo do tego, ze je wycieto, zdarzylem sie juz przyzwyczaic), ale jednak wilogotne. Tymczasem na przestrzeni kilkunastu kilometrow laki zastapily suche zarosla z kaktusami, przechodzace miejscami w sawanne. 

Stolica Gwatemala, polozona blizej Pacyfiku, lezy w bardzie sprzyjajacej okolicy, ale miasto robi arcyprzygnebiajace wrazenie. Wszechpanujacy beton kipiacy w upale. Ulice wypelnione niezliczona rzesza ludzi i gigantycznym smogiem. Zageszczenie spalin w Ciudad de Gwatemala jest tak duze, ze gesty dym wrecz unosi sie przed oczami, wciska sie do nosa i ust.  Chocby stalo tu szesc z siedmiu cudow swiata, to - jak dla mnie - szkoda byloby zdrowia, zeby sie nimi delektowac chocby dwa dni.
 Nie wiedziec czemu, mialem tendencje porownywac Meksyk z Indiami. Chyba ze wzgledu na dominujacy typ budownictwa miast i wsi. Nie wiem, czy te porownania byly sluszne, ale miasta w Gwatemali to istne Indie. Tylko ludzie inaczej poubierani, glownie kobiety.

Wreszcie Ocean Spokojny ogladany z miescowosci Spicacate i kolejne mile zaskoczenie. Tuz przy miasteczku jest park narodowy chroniacy namorzyny a wraz z nimi tysiace pelikanow. Aby dostac sie na oddzielona namorzynami plaze, wynajelismy motorowke i to byl doskonaly pomysl. Zrobilismy swietne zdjecia ptakow. Plaze Pacyfiku sa w tym miejscu zupelnie czarne. Domyslam sie, ze to popiol pochodzacy z podwodnych wulkanow. Ludzi niewiele, dlatego plaze wydaja sie bezkresne, jak niegdys u wybrzezy Chile. Fale oceaniczne godne sa najwiekszego akwenu swiata. Dla pelnego obrazu odnotuje jeszcze, ze wzdluz wybrzezy oceanu w Gwatemali znajduja sie pola uprawne z dominujaca trzcina cukrowa. Osoby wrazliwe na slonce powinny raczej unikac tego miesjca - toz to zwyczajna patelnia! Temperatury dochodza tutaj chyba do miliona stopni.  

Mam jeszcze cos na uwadze, o czym warto byloby napisac, ale przez tych oprychow tak mnie bola plecy, ze nie dam juz rady wiecej sie skupic. Stylistycznie zdan tez juz nie bede korygowal. Zostawiam to na glowie Wam w Zakopanem. Do kolejnego spotkania, mam nadzieje, ze w przyjemniejszych okolicznosciach.

TS






«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   3704



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2019  ::  8294883 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 6