tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Brazylia cz. VI
 dodano: 18 Września 2015


Brazylia cz. VI. Po 16 dniach a wczoraj tez 18 godzinach w autobusie dotarlem do brazyliskiego Swiebodzina. Figure betonowego cielca widac juz z odleglosci kilkunastu kilometrow. Inna sprawa, ze spedzam tyle czasu w autobusach i na dworcach, ze w zasadzie powinnienem pisac bloga albo prowadzic forum dla busiarzy. Mam mnostwo przemyslen, ktore moga cos wniesc do usprawnienia transportu w Polsce. Tak po prawdzie, to zyczylbym sobie tyle czasu spedzonego w lasach lub na plazy co w PKSie. No ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz, jak mawia klasyk. Jakos trzeba sie przemiescic, a tu odleglosci sa znaczne. Nawet podroz samolotem niewiele zmieni. Bo tu atrakcje turystyczne sa nieco oddalone od siebie. W odleglosci 100 kilometrow od Krakowa jest Wieliczka, kilka latwo dostepnych parkow narodowych, Auschwitz i Bog wie co. A tu? Lecisz do Salvadoru, bo blisko jest Park Narodowy Chapada Diamentina. Ale ten park jest od Salvadoru 450 km, tj 7 godzin jazdy. To tak, jakby przyleciec do Gdanska, zeby pozwiedzac...Krakow. Z Salvadoru pojechalem 500 km na poludnie, bo tam zachowaly sie ponoc atlantyckie lasy rownikowe. Ci co mieli piatke z geografii to pewnie pamietaja, ze lasy rownikowe w Ameryce Poludniowej sa w czesci polnocnej kontynentu, czy m.in. na Nizinie Amazonki i wlasnie nad Atlantykiem. Niestety biali zaczeli kolonizowac Ameryke Poludniowa, glownie od tego kierunku, dlatego lasy w 99 przerobiono na pastwiska, niekonczace sie plantacje eukaliptusow, i rownie bezkresne pola z kawa. Tu i owdzie rosnie tez pieprz. Tak sobie mysle, ze moze i dobrze, ze te eukaliptusy sadza, bo moze dzieki temu beda miec drewno i juz wiecej lasow naturalnych wycinac nie beda. Tak sobie mysle, chociaz moze zle mysle. Co sie kawy tyczy to zamierzam wprowadzic ambargo na picie kawy. Zadnych kawek (Sikon, mam nadzieje, czyta to), chyba ze zbozowa. Nieswiadomie zniszczylismy pewnie ze trzy hektary lasow atlantyckich.
Za wiele tych lasow to nie poogladalem, z przyczyn przeze mnie wielokrotnie opisywanych. Ale dotarlem do arcy fajnej plazy. Na tak fajnej, bo bezkresnej i maloludnej to chyba jeszcze nie bylem. Moze tylko raz w Chile, ale bylo mniej egzotycznie, bez palm no i woda koszmarnie zimna, bo plynie tam zimny Prad Humboldta. Szkoda tylko, ze bialy czlowiek nie jest przystosowany do przebywania na tropikalnych plazach. Palace podrownikowe slonce nieroztropnego plazowicza przygriluje jak karczek. Mozna sobie pozwolic najwyzej na 1 godzine dziennie....pozostale 23 godziny lepiej spedzic przy browarku pod palma. Ladnie to to wszystko wyglada na zdjeciach. Jak widac, nie trzeba sie fatygowac w gory, zeby przekonac sie o swoich slabosciach i ograniczeniach wszelkiej masci.
Dzisiaj jestem cigle w tym nieszczesnym Rio de Janeiro. Nieszczesnym, bo to miasto to niezla nora. Na tle nawet innych miast Brazylii to jest tu istny Bangladesz. Takie drugie Delhi, tyle ze moze nieco czysciej. Wczoraj piec godzin z ciezkim plecakiem szukalem jakiejs noclegowni, a tu lipa. Jak na miasto, ktore kazdego roku w karnawal, przyjmuje miliony gosci, to baze noclegowo ma slabiutka. I kiedy bylem juz zdesperowany zaplacic 200 zl za nocleg to trafil mi sie pokoik za 30 zl. Moze nie kazdy by sie nim zachwycil, ale dla mnie rewelacja. Klimat, jak za czasow Ryska Kapuscinskiego. Zdjecia dodam niebawem do albumu dotyczacego wyjazdu, teraz nie mam do tego glowy.

 
 




«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   774



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7228387 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 29