tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Dzien 33 Ko khong
 dodano: 22 Lutego 2015


Przyplynalem na kolejna, siodma juz wyspe i tym razem przyznaje, ze jest to miejsce, ktore moge polecic. Jest dobrze. Ko Chiang, wg mojego nibyprzewodnika jest skomercjalizowana. Komercja jest, ale dobrze zachowane srodowisko tez jest, o czym moj, ponoc najlepszy przewodnik na swiecie, nie wie. Bo skad ma wiedziec, jak pisza go ludzie co zachwycaja sie jedzeniem i jakoscia piasku na plazy.

Na Ko Chiang jest park narodowy, dlatego w pierwszej kolejnosci udalem sie do biura parku...choc prawde piszac nie wiem po co, poniewaz w kazdym parku sytuacja wyglada podobnie. Nikt nie zna prostych slow po angielsku, to nic Ci czlowieku nie wyjasni. Jest to irytujace, gdy widzisz napis po angielsku "Tourist information" a tam siedzi pan lub pani i ani be ani me ani kukuryku. Powiem tak, do TPN powinni byc zatrudniani na jakiekolwiek stanowisko, chocby woznego, ludzie, ktorzy znaja podstawy jezyka. Gdybym byl dyrektorem i uslyszal, ze portier nie jest w stanie turyscie powiedziec po angielsku, jak dojsc do dworca autobusowego, to bym sie spalil ze wstydu za takiego pracownika. W Ugandzie, czy Malezji zaden kozopas nie ma z tym problemu, czyli da sie.

A zatem udawszy sie do owego biura parkowego poprosilem o przewodnika. Dogadalem sie, bo przyjechala jakas sympatyczna pani na wczasy i przetlumaczyla co trzeba. Po 7 minutach przyjechal bezzebny pan (mial od czworki dalej) i ....tylesmy sobie pogadali. Dowiedzialem sie, ze chce 170 zl...ale nie dowiedzialem sie juz za co, skoro nic nie wiedzial.

W parkach narodowych Tajlandii, a jest ich grubo ponad setka, podoba mi sie to, ze wszystkie maja identyczna infrastrukture, wszyscy chodza ubrani dokladnie tak samo, z naszywkami, jak w USA.  Niepodoba mi sie natomiast to, ze wszyscy sa tylko od tego zeby bilety sprzedawac (wstep do parku to 4 zl dla miescowego i 30zl dla obcego) lub sprzatac. Z tego co przyuwazylem w kilku miejscach, okolo godziny 8.00 maja odprawe. Wyglada to tak, ze panowie stoja z lewej, panie z prawej strony, jak podczas apelu, a ktos im cos wyjasnia. Jak sadze zadania na biezacy dzien. 

Parki tez swiadcza rowniez uslugi przewodnickie, co wpisuje sie w moje wyobrazenie edukacji przyrodniczej. Jesli myslimy powaznie o edukacji, a obok monitoringu, jest ona drugim filarem istnienia parkow narodowych, nalezy rozszerzyc zakres dzialanosci. Edukacja szkolna "Guzikowa" wg mnie dziala juz Ok, ale do tej nazwijmy to gornolotnie -wyzszej- potrzeba wiecej ludzi.

Wydaje mi sie, ze powinno sie u nas wprowadzic nastepujacy system. Sposrod zakopianskich, a najlepiej goralskich przewodnikow (sa bardziej przekonywujacy, odpowiadaja oczekiwaniom letnikow), wybrac 10 lub 20 osob. Osoby te gruntownie przeszkolic i zatrudnic przez TPN na okres od maja do pazdziernika (samozatrudnienie, umowy smieciowe). Osoby te nosilyby sie po parkowemu i realizowaly zakres tematyczny okreslony przez park np. dlaczego nalezy drzewo zostawiac w lesie. Park powinien owych przewodnikow wyplacac, za czesc uslug, np. wycieczki gosci, specjalne, zamowione itp. Za reszte owi przewodnicy pobieraliby, jak to ma miejce w Tajlandii, zwyczjne oplaty wg cennika przewodnickiego. Powinno wygladac to w ten sposob, ze park podaje do publicznej widamosci, ze przewodnicy realizujacy okreslone tematy czekaja na turystow o 8.00 np. przed Dolina Strazyska. Maksymalna dopuszczalna liczba osob to powiedzmy 10 - dlatego przyjowane powinny byc rezerwacje.

Na ta chwile wydaje mi sie, ze zainteresowanie bedzie slabe, dlatego owi przewodnicy musieliby korzystac glownie ze wsparcia parkowego, ale po 2 lub 3 latach taka forma zwiedzania powinna zaskoczyc. Dlaczego? Zasada Pareto mowi, ze w kazdym spoleczenstwie powinno sie znalezc 20 % ludzi zainteresowanych czym wiecej niz tylko chodzeniem i nazywaniem szczytow, czyli prawie niczym. Widze, ze wsrod turystow jest duza potrzeba obcowania, nazwijmy to z istota danego terenu, ale sa skazani na bylejakosc, o czym pisalem w drugim "wpisie". W sposob idealny wyluskali owych 20% ifalbefalowcy, a przeciez ludzi chcacych dotrzec w interesujace przurodniczo miejsce na pewno nie ma mniej niz tych, co chca powspinac sie po lodospadach. Napewno, bo ich tutaj widze, jak staraja sie, jak wyszukuja cos ponadto, co oferuja biura nastawione na pozostalych 80%, glownie Ruskich, Niemcow i Francuzow. Swoja droga, jest ich tu tlu, zwlaszcza tych ostatnich, ze mozna sadzic, ze Tajlandia jest pod okupacja niemiecko - francuska.

Zanim zapomne napisze jeszcze jedna uwage, z ktora bujam sie po swiecie od wielu lat. Ogladam lasy, krajobrazy takie czy owakie na wszyskich (z wyjatkiem Antarktydy) kontynentach, ale warto aby, zwlaszcza ci co mieszkaja po wsiach podhalanskich, usiwadomili sobie, ze widok jaki maja na Tatry, jest absolutnie nieprzecietny w skali swiata. Gdy sobie przypomne widok na Tatry spod kosciola, gdy czekalem na zajecia w szkole w Zebie, to nie mam zludzen, ze te wszystkie tajskie Phangnga, Phi - Phi, czy nowozelandzkie Alpy Poludniowe zostaja daleko w tyle.   





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   968



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7236139 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 48