tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
O Omanie, przewodniku i takie tam
 dodano: 9 Marca 2013


 Możne to kwestia wieku, a tym samym malejącego  entuzjazmu, ale coraz mniej mi się chce. A już na pewno nie chce mi się podejmować żadnych działań, które niczemu nie służą. Tak jest, a przynajmniej wydaje mi się, że tak jest w przypadku funkcjonowania strony poznajtatry.pl. Chęci wystarczyło może na 4 lata. Może trochę szkoda pracy włożonej w budowę strony, ale nasza – z Janem Krzeptowskim inicjatywa nie spotkała się z jakimś szczególnym zainteresowaniem, w każdym razie na giełdzie nas nie ma. Ostatnim akcentem w miarę często aktualizowanym na poznajtatry.pl jest mój blog, ale także co do jego przyszłości nachodzą mnie różne myśli.  Wystarczy wspomnieć, że niedawno wróciłem z Omanu (na Płw. Arabskim), i co ? … i nic.


Sam pomysł wyjazdu do Omanu kołatał mi się po głowie od kilku lat. Trudno dociec, dlaczego akurat ten kierunek. Być może wynikło to z faktu, że przed ponad 10 laty byliśmy w Iranie, i zwłaszcza jego południowa część, położona nad Zatoką Omańską, wydała mi się najbardziej egzotycznym miejscem, jakie wówczas widziałem. Ale wyobraźnia podpowiadała, że z pewnością jeszcze fajniej jest tam…za tym ciepłym morzem. Kilkanaście lat minęło i już wiem, co jest za tym morzem.  

I w chwilę po przyjeździe miałem nawet ochotę (trwało to 30 sekund), żeby coś o tym kraju napisać, ale…. mi przeszło. Gdyby ktoś się jednak spytał, czy warto tam jechać, to biorąc pod uwagę cenę, powiem, że warto, zwłaszcza dla ludzi doświadczonych w podróżowaniu lub dla tych, którzy u „dzikich” jeszcze nigdy nie byli. Ci pierwsi mogą uzupełnić sobie wyobrażenie świata o suche rejony Półwyspu Arabskiego, dość oryginalne w kształcie góry (nie powiem, że jakieś szczególnie ładne, bo takie nie są), ale różne od tych o rzeźbie alpejskiej, czy „beskidzkiej”, z którymi jesteśmy w Europie opatrzeni. Ci drudzy będą mieli okazję się nadziwić islamem przynajmniej tym zewnętrznym oraz przekonać, że wyobrażenie o „dzikości” może być mało precyzyjne. W bogatym Omanie, kto jest bardziej dzikim może ulec bolesnej konfrontacji. Wracając do islamu to podpowiem, że świetna okazja do pogadania o jego istocie jest w nowoczesnym meczecie Sultana Qaboos w Maskacie. My spotkaliśmy tam sympatyczną panią, która z ujmującą życzliwością wyjaśniała to i owo, raz po raz podkreślając znajomość kilku polskich słów (Polaków za sprawą AirQatar jest tam już sporo).

Moje oczekiwania wobec Omanu sprowadzały się do zobaczenia rozległych piaszczystych pustyń, wejścia na najwyższy szczyt kraju i obserwacji żółwi. W zasadzie każdy z tych punktów udało się „odhaczyć’, choć raczej w nie najbardziej wymarzonej scenerii. Na Jebel Shams prowadzi zwykła droga, biegnąca do znajdującej się na wierzchołku bazy wojskowej (z tej przyczyny wejście na sam wierzchołek jest niemożliwe). Wprawdzie idąc na górę szliśmy (było nas 6 osób) przez różne wertepy, ale krajobraz jest mało naturalny, bo zżarty przez kozy. A moje zdanie o tych parzystokopytnych jest czytającym tego bloga dobrze znane.

Na pustynie, tak jakoś wyszło, brakło elementu „pochodzenia” sobie, ale największe zaskoczenie to żółwie. Wprawdzie byliśmy w miejscu, gdzie była teoretycznie szansa zobaczenia ich w naturalnych środowisku, ale nam się udało dopiero na megakomercyjnej plaży z gigantyczną „żółwią” infrastrukturą. Z jednej strony cieszy fakt, że ktoś na przyrodzie zarabia, a przy okazji się nią opiekuje. Z drugiej jednak bieganie od jednej gadziny do drugiej, bo ta idzie do morza, a ta składa jajka a gdzie indziej wychodzi pełno małych żółwiątek trochę psuje całą atmosferę. Jakby nie patrzeć widok półtonowego żółwia i możliwość podglądania niemal całego cyklu rozwojowego (o co trudno byłoby w warunkach niekomercyjnych) dla ekologa to kapitalna satysfakcja. Ale chciałoby się usiąść i gapić ze dwie godziny i zastanawiać na tym i owym, a tak trzeba się łokciami odpychać od jakieś hinduski, która na żółwia patrzy pewnie przez pryzmat patelni.

Oman Omanem, ale do napisania tej wiadomości zainspirował mnie kolega marynarz – jeden z uczestników naszej eskapady. Z  jego inicjatywy na pokładzie statku na Zatoce Meksykańskiej znalazł się mój przewodnik. I jak widać ze zdjęć, jak na przewodnik przystało, przydaje się w nawigacji po morzach świata!!! Co by też nie powiedzieć, „Przewodnik przyrodniczy po Tatrach Polskich” stoi u wrót Ameryki Północnej. Dlatego niech wszyscy czytacze tego bloga i miłośnicy Tatr pędzą do księgarń wykupywać nakład, bo wnet łatwiej będzie dostępny na półkach księgarń w Teksasie. Sam przewodnik jest drugim, poprawionym wydaniem książki „Zwierzęta i rośliny, Przewodnik po Tatrach Polskich” sprzed dwóch lat. Ale różni się od poprzedniego wydania tym, że jest wzbogacony o 280 zdjęć, i o dwadzieścia kilka stron tekstu (wiele nowych „ramek”). Piszę to po to, aby Ci, głównie przewodnicy tatrzańscy, którzy mają poprzednią wersję wysłupłali jeszcze spod poduszki 59,90 zł na nową, mądrzejszą książkę.

Tak przy okazji wspomnę, że „w najbliższym czasie”, cokolwiek to sformułowanie znaczy, ukaże się moja, z Beata Słamą napisana książka o drzewach tatrzańskich.

TS





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2751



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7228407 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 28