tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Ciągle w drodze
 dodano: 25 Listopada 2011


Rok w rok przychodzi taki dzień, który zawsze mnie nieco przeraża i jednocześnie rozbudza wielkie nadzieje. Emocje związane są głównie z faktem, że nie lubię latać samolotami, a będę musiał to zrobić czterdziesty któryś raz. Moje urojone lęki przed samolotami przybierają niekiedy groteskowe rozmiary. Pięć lat temu przed wyjazdem do Bombaju wymyśliłem sobie zawał, z czym od razu pobiegłem do lekarza (Skrzydłowscy zawsze, jak tylko ich coś zaboli, biegają do lekarzy). Po zrobieniu EKG Pani lekarka powiedziała mi, żebym się na drugi raz nie wygłupiał, bo oczywiście żadnego zawału nie było. W tym strachu przed lataniem też nie jestem zbyt konsekwentny, ponieważ uwielbiam starty i lądowania, no i nade wszystko gapić się na kontynenty i oceany z perspektywy 10 km. Po prostu nie potrafię na chwilę oderwać oczu od szyby - stale wydaje mi się, że coś ważnego w krajobrazie przegapię. Kiedyś, wracając z Indii, latałem po samolocie,  co mogło wydać się średnio normalne, żeby zobaczyć góry Elburs, czy krawędź wybrzeża Morza Kaspijskiego. Do Morza Kaspijskiego zawsze miałem słabość. Raz próbowałem (w swoje urodziny) dotrzeć nad pełne morze płynąc po delcie Wołgi jakimś statkiem wycieczkowym z Astrachania. Wówczas się nie udało. Parę lat później spędziłem swoje trzydzieste urodziny również nad Morzem Kaspijskim, tym razem na wybrzeżu irańskim. Było to niezwykle sympatyczne miejsce, położone blisko granicy z Turkmenistanem, gdzie w każdej zatoczce "opalało się" zatrzęsienie żółwi błotnych, a na plaże wypływały jakieś żmije (bardzo lubię gady- herpetologia to po ptakach moja największa pasja!). Tym razem zacznę swoją drugą wizytę w Afryce od Ugandy, potem przyjdzie czas na Kenię i Tanzanię. Na więcej czasu pewnie nie starczy. Swoją drogą będę chyba zmuszony zintensyfikować wyjazdy, bo w samej Afryce mam jeszcze do zobaczenia co najmniej 5 żelaznych punktów. Liczę, że lud podhalańskich miast i wsi przełamie swoją (uzasadnioną) niechęć do wyjeżdżania poza Nowy Targ i będzie mi towarzyszył po bezdrożach Kamerunu, Namibii czy Ghany. Sprawa jest rozwojowa, ponieważ precedens już był - w zeszłym roku w Himalajach Indii, no i teraz w Ugandzie. Mam nadzieję, że w przeciwieństwie do Etiopii, będę miał dostęp do internetu, żeby skreślić parę mądrych słów. Jak się uda, zapraszam na bloga ze wschodniej Afryki od 11 grudnia!.

Tymczasem od dziś mamy w Zakopanem bardzo imprezowy weekend. Tu Katarzany, tam Katarinki, Andrzejki w Murowańcu albo w Ludówce, blachowanie na przewodników w Roztoce, zakończenie sezonu na Harendzie, parapetówka na Śmiechówce. Strach na ulicę wyjść, bo nie wiadomo, gdzie się człowiek obudzi, a noce chłodne.

TSkrzydłowski
 





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2231



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7228408 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 28