tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Proza życia z parkowej perspektywy
 dodano: 10 Października 2011


To były fajne dni!  - bo fajne było wesele (na Harendzie), a na nim fajni byli ludzie (głównie Polaniorze, kościeliszczanie, i krzeptowianie). A z fajnymi ludźmi można przy "kawie i herbacie" pogadać o fajnych sprawach. Dziś rano przejrzałem jednak wiadomości na facebookowej stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego i zrobiło się niefajnie. Chodzi mi o wątek pewnego Pana, który wyraził zbulwersowanie sprawą, że park jest instytucją nieżyczliwą społeczeństwu. Nieżyczliwość ta przejawia się tym, że skoro Ja - np. Roch Kowalski zapragnąłem wjechać do Kuźnic i Morskiego Oka i informuję o tym na portalach społecznościowych (z pominięciem drogi urzędniczej), to Park powinien mi to umożliwić. Nagrodą dla Parku miałby być film nagrany przez telewizję hiszpańską promujący TPN (bez posiadanego zezwolenia na filmowanie komercyjne). Na marginesie mam pytanie, dlaczego należy promować TPN ? Pan ów grozi również Parkowi, że w akcie desperacji będzie organizował przed siedzibą dyrekcji jakieś pikiety. Czytając wątek na facebooku i przemyślenia ludzi identyfikujących się z Rochem Kowalskim uderzająca jest pewna postawa, w moim przekonaniu niezwykle rozpowszechniona wśród ludzi. Nie piszę, że u Polaków, bo tak jest pewnie wszędzie na świecie - "chciejstwo". Wielokrotnie na poznajtatry.pl o tym pisałem w kontekście podświetlania krzyża na Giewoncie, jeżdżenia quadami po torfowisku na Polanie Biały Potok i rowerami po Czerwonych Wierchach, wieszania tabliczek i udostępniania Tatr dla wszystkich w zakresie, jakim komu się podoba. W podobnym tonie prowadzone są również dyskusje na forach poświęconych Tatrom. Mam tu na uwadze zwłaszcza wątek o przewodnictwie tatrzańskim (www.321...coś tam).  Lektura wprawdzie długa, ale dość interesująca. Rozmawiają przewodnicy z nieprzewodnikami. Argumenty są na ogól logiczne (przewodników) i zwykle mało sensowne (nieprzewodników). Ale to też interesujące, że ktoś, kto w tym temacie ma tak niewiele do powiedzenia i w tak szczątkowym stopniu orientuje się w realiach tatrzańskich, z taką zapiekłością prowadzi dyskusje. Kiedy czytam wypowiedzi pewnego Pana z Poznania sam staram wyobrazić się w sytuacji, kiedy zabieram głos w sprawie np. rozwiązań komunikacyjnych w Poznaniu, do czego czuję się kompetentny jedynie przez fakt, że 15 lat temu w tym mieście studiowałem i pamiętam, gdzie jest rynek, ul. Św. Marcin i Okrąglak. I gdy sobie tak o tym pomyślę to jestem pełen uznania dla Pana z Poznania. Ja bym po prostu nie umiał, za przeproszeniem, gęby otworzyć, podczas gdy On przekonuje do swoich idei kolejnych internautów.  Nie rozpisując się zanadto o czym jest ta dyskusja (można sobie poczytać samemu) napiszę jedynie, jako czynny przewodnik z pięcioletnim doświadczeniem, że boję się chwili, kiedy grupy dzieci w imię wolności od narzuconego ustawami i rozporządzeniami przewodnictwa, będą na własną rękę biegać po Tatrach. Uzasadnienie moich obaw znajduje się w poprzednim blogu. Otóż niewielu nauczycieli, a jeszcze mniej pilotów wycieczek, którzy nie skończyli dwuletniego kursu i nie zdali niezwykle ciężkiego egzaminu przewodnickiego będzie w stanie prawić kompetentnie o Tatrach. Skutek edukacyjny będzie fatalny.  Bardzo chciałbym wierzyć, że piloci będą w stanie sensownie skomentować wpływ wypasu kulturowego na zachowanie bioróżnorodności polan, skutki wiatrołomu na Słowacji na lasy w TPN, czy wyjaśnić chociażby ekologiczną rolę kornika drukarza w reglu górnym. Jakie będą odpowiedzi na pytania uczestników wycieczek ? - a z takimi i podobnymi pytaniami każdy opiekun grupy spotka się na pewno. No i w odpowiedzi prawie na pewno usłyszy mnóstwo stereotypów o parkowcach marnujących drewno w lesie, wprowadzających nieuzasadnione ograniczenia, zaniedbujących obowiązki w zakresie zwalczania kornika i inne wynurzenia w zależności od mniej lub bardziej nieprzespanej nocy. Na koniec wspomnę o ciekawym przypadku "chciejstwa", ale bardziej w chałupniczej, detalicznej wersji przeciętnego turysty. Pewna Pani wyraziła swoje oburzenie faktem, że jedna z ławek przy drodze nad Morskie Oko (nie Moko) , na której owa Pani zamierzała usadowić swoje członki, została postawiona w cieniu. Na nic zdały się wyjaśnienia pracownika punktu informacji turystycznej, który wyjaśniał, że w cieniu ławka jest tylko przed południem a po południu w słońcu i że w zasadzie w dolinach tatrzańskich trudno postawić ławkę, która przez cały dzień byłaby w słońcu. Pani od ławki, podobnie jak niegdyś Pan, który oburzał się, że szlaki są nieodśnieżone, groziła napisaniem pisma do dyrektora. Ciekawe czy napisała. W ogóle to wszystko jest bardzo ciekawe.

 

TS 





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2863



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7346648 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 8