tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Pożegnanie z Afryką
 dodano: 22 Stycznia 2011


Przybyłem, zobaczyłem i ... zdziwiłem się. Ale zacznę od początku, a początek nie był zbyt sympatyczny. Wszystko za sprawą Turkisch Airlines. Mało tego, że turbulencje trwały chyba przez godzinę, na co wprawdzie piloci większego wpływu nie mają, ale mogli być nieco bardziej precyzyjni w lądowaniu. Samolot niemal uderzył w płytę lotniska w Addis Abbebie, aż żeśmy wszyscy w środku podskoczyli. Jeszcze przez kilka dni owo lądowanie było przedmiotem rozmów. Po kilkugodzinnym oczekiwaniu na lotnisku przyjechał po nas kierowca Kasu, z którym spędziliśmy kolejne 19 dni (bardzo kompetentny człowiek, którego polecam z pełnym przekonaniem). Tak, zamiast włóczyć się autobusami wynajeliśmy samochód (obowiązkowy jest kierowca) 4x4 za jedynie słuszną poważną kwotę. To był dobry wybór, gdyż dojazd do wielu, w naszym przypadku, niemal wszystkich miejsc, komunikacją publiczną jest zupełnie niemożliwy. A miejsca te to perełki przyrodnicze; fragmenty naturalnych lasów, sawann i pustyń, miejsca żerowania flamingów, hippopotamów, krokodyli i ptactwa wszelakiego. Dlatego tym, którzy decydują się na wyjazd przyrodniczy do Etiopii, podpowiem, że nie ma alternatywy do wynajęcia samochodu. W "lepszej" sytuacji są "zabytkowcy". Zabytki są z reguły w miastach, a tam autobusy dojeżdżają. Korzystanie z komunikacji publicznej niesie jednak z sobą poważne konsekwencje innego kalibru. Mamy wówczas kontakt z lokalsami a jest to doświadczenie silne samo w sobie i wymaga stalowej cierpliwości. Ludzie w Etiopii dzielą się na fajnych i mniej fajnych, jak zresztą wszędzie na świecie. Rzecz w tym, że w tym kraju jest zbyt wielu niefajnych. Bardzo męczącym zjawiskiem, powszechnym niemal w całym kraju, z wyjątkiem wielkich miast, jest otaczanie turysty przez gromadkę dzieci z okrzykiem youyouyou many many many. Można od tego dostać kociokwiku. Niestety nie da się na te dzieciaki nie zwracać uwagi, ponieważ zniecierpliwione bywają zwyczajnie chamskie - plują i rzucają kamieniami (na szczęście rzadko). Choćby nie wiem, jakiej biedy doświadczali, w moim przekonaniu nie ma najmniejszego usprawiedliwienia dla tego typu zachowania. W Indiach ludzie żyją w większej biedzie, jak chociażby w slamsach w Bombaju, Haldawni i innych koszmarnych miastach, które odwiedziłem, ale z takim zjawiskiem spotykałem się rzadko. Swoją drogą niezwykłym widokiem są maleńkie szkraby, może dwu latki, które ledwo nauczyły się chodzić, a już jakby instynktownie wyciągają ręcę po ... many many. Jeżdżąc samochodem, niczym fortecą, od tego typu zachowań można się skutecznie odizolować, za co warto, żeby nie mieć sprasowanych nerów, wydać większą gotówkę. Ludzie w Etiopii w ogóle zasługują z pewnością na większe zainteresowanie choćby z tego względu, że są bardzo róznorodni pod względem wyglądu, ubrania, folkloru i nawet koloru skóry - od czarnych jak świeży asfalt -przy granicy z Kenią po broząwawych, niewiele ciemniejszych ode mnie po dwóch dniach na plaży. Owszem lubię sobie nieco się na na nich pogapić, ale kompletnie bez zacięcia etnograficznego. Moim celem jest poszukiwanie możliwie najlepiej zachowanych środowisk na świecie i ciekawych krajobrazów, a tych w Etiopii jest bez liku. Większość parków, które odwiedziliśmy znajduje się w Wielkim Rowie Afrykańskim z licznymi jeziorami i mają one charakter sawannowy. Kapitalny fragment sawanny znajduje się między miejscowościami Konso a Jabello na południu kraju. Góry i wyżyny z racji dużej sumy opadów i żyznych gleb są bardzo silnie zagospodarowane. W końcu, gdzieś musi się podziać ponad 80 milionowa populacja Etiopczyków. Zwierząt w parkach jest sporo ( widzieliśmy w sumie bodajże 11 gatunków antylop, w tym oryksy), ale chyba mniej niż można zobaczyć w Tanzanii i Kenii. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo wprawdzie w krajach tych nie byłem, ale często pokazują w telewizorze. Ładnym krajobrazowo, ale zjedzonym w znacznym stopniu przez kozy, jest PN Góry Balie z fragmentami roślinności piętra afroalpejskiego - warto zobaczyć. Nam udało się wypatrzyć nawet endemicznego wilka abbisyńskiego. Za wszelką ceną chciałem dotrzeć do lasu Harena, który w znacznym stopiniu wg przewodników jest naturalny, ale średnio mi się udało. Znalazłem może hektar czegoś, co nie zostało w naruszone. Jeśli o lasach mowa to każdemu ekologowi podpowiem, że absolutnie rewelacyjny las z potężnymi jałowcami rośnie 30 km od Addis Abbeby. Zapomniałem jak się nazywa, ale jest to nastarszy obiekt w Afryce objęty ochroną- od XV wieku. Wreszcie pustynie przy granicy z Dżibutii, tam gdzie urodziła się Lucy, ponoć nasza prabaka. Do tej pory można znaleźć tam wszelakiego rodzaju skamieniałe kości należące być może do jej męża sprzed 4 milionów lat. Podsumowując powiem, że ze względu na stan zachowania środowiska naturalnego Etiopia otrzymuje ode mnie 4 w sześciostopiniowej skali Skrzydłowskiego, to więcej niż Nowa Zelandia, dlatego z całym przekonaniem stwierdzam, że ten kto się przyrodą interesuje będzie wracał z tego kraju w pełni usatysfakcjonowany. Do tematu Etiopii z pewnością jeszcze wrócę (do kraju zdecydowanie też, być może w ciągu dwóch lat), ale tym czasem idę na ... wesele. Wesele jest w remizie w Kościelisku, co mnie bardzo cieszy, ponieważ zwyczajnie lubie to miejsce!

TS





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2351



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7337850 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 7