tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Na zakonczenie
 dodano: 14 Sierpnia 2010


Czas szybko leci. Ledwo przyjechaliśmy do Indii, a za chwilę będziemy musieli opuścić ten kraj. Jeszcze jesteśmy w Varanasi, ale w zasadzie czekamy już jedynie na pociąg do Delhi. Wczoraj pozwiedzaliśmy miasto, ale bez rewelacji. Popływaliśmy również po Gangesie (dziś rano też). Jak zwykle Hindusi naciągnęli nas nieco na kasę, ale i do tego już się przyzwyczaiłem. Z rzeki widać kąpiących i modlących się ludzi na jej brzegiem. Widać też płonące stosy i leżące obok, zwinięte w płótna ciała ludzkie do spalenia. Pewnie w takim momencie należałoby się pochylić nieco nad sensem życia i nad przemijaniem, ale podczas tego wyjazdu mieliśmy już aż nadto powodu do refleksji w tym temacie. Poza tym Hindusi niewiele przejmują się nieboszczykami. Widziałem na jednym ze skrzyżowań w mieście, jak rozbawieni chłopcy nieśli trupa zwiniętego w prześcieradło. Po dostarczeniu nieszczęśnika na brzeg położyli na stosie i puścili z dymem. Żadnej rodziny, żadnych płaczków, nikogo, kto bu mu towarzyszył na ostatniej drodze. Ognisko początkowo nie chciało się palić - widać grabarz - popielarz harcerzem nie był. Dopiero po dosypaniu jakiegoś proszku nieboszczyk się nieco podjarał. Grabarz coś tam w ognisku pogrzebał, uderzył trupa kołkiem, aż mu głowa z worka wypadła. Tak sobie patrzyłem, razem z psami i kozami (innej widowni nie było) na to wszystko i tak jak one zupełnie zobojętniałem. Po pól godzinie dałem sobie spokój z oglądaniem bo powiało w moją stronę i doszedł mnie trupi swąd. W międzyczasie przynieśli jeszcze dwa inne ciała. Wprowadzili tez ledwo żywego staruszka, ale mam nadzieje, ze żywcem go z dymem nie puścili. Może dziadziuś zażyczył sobie doczekać ostatnich dni nad święta rzeką, nad Gangesem!?

Jestem już czwarty raz w Indiach i chyba naprawdę ostatni. Jest to kraj arcymęczący w podróżowaniu a ja staje się coraz wygodniejszy. Przyglądam się turystom odwiedzającym zabytki, poznającym tutejszą kulturę i zastanawiam się, czy faktycznie robi to na nich wrażenie. Chyba tak, skoro wielu z nich przebiera się na "Hindusa" i udaje, że jest stąd. Nie mam pojęcia skąd taka nowomoda. Nigdy w życiu nie widziałem nawet pół Hindusa, który nosiłby takie szmaty jak białasy. Wniosek  taki, że ja kultury indyjskiej nie chwytam i tak już chyba zostanie. W tej materii pozostanę ignorantem. Nie potrafię się np. przekonać i pojąć, jak można wierzyć w tak kompletne bzdury, jakie serwuje tradycyjny hinduizm. Ludzie stoją przed baba ze słoniową trąbą obwieszoną zlotem i oddają temu straszydłu pokłon. Dziś jest święto kobry. Na ulicach pełno kolorowych dziadków z koszykami, z których raz po raz łeb podnosi kobra. Ludzie podchodzą do gada, dotykają go a następnie się żegnają na swój sposób. Dziadek udaje, że gra, a kobra udaje, że tańczy. Przesadziłem. Dziadek faktycznie gra, tylko kobra głucha jak pień i tak nic nie słyszy. Za każdym razem podnosi łeb gotowa do ataku i czasem nawet dziadka skubnie, ale że zęby jej wyrwali to starcowi nic nie jest.  Pewnego razu wiózł nas młody Hindus, którego spytałem wprost, czy on wierzy w ten panteon bożków. Dał mi chyba najrozsądniejszą odpowiedź, jakiej mogłem się od niego, jako człowieka głęboko wierzącego (tak sie zdeklarował) spodziewać. Te wszystkie bożki -powiada- to jak u was święci. Wielu ludzi, może zbyt wielu, traktuje ich z powagą godną najwyższego, podczas gdy Bóg jest tylko jeden. Nasz Hindusów, muzułmanów i wasz chrześcijan to samo. Żyjemy od tysięcy lat w innej kulturze i tradycji - to nas różni, ale łączy jedno najważniejsze. 

Dobrze, ze to powiedział, bo świat Hindusów stał się dla mnie bardziej przejrzysty. Do tej deklaracji dołączyłbym jednak pewne swoje spostrzeżenie. Łączy nas i religie jeszcze jedno. A najbardziej widać to w świątyniach hinduistycznych. Światem rządzi pieniądz, a religia jest tylko narzędziem do jego zdobywania. Za pokropienie, okadzenie, rzucenie kwiatków, za wszytko należy uiścić opłatę. Idąc do takiej świątyni można naprawdę poczuć lżej w kieszeni. Poza bóstwami, skarbonki są najbardziej rzucającymi się w oczy elementami - nazwijmy to tzw. malej architektury.

TSkrzydlowski

Na dniach mialem urodziny, ale ponieważ żadnych życzeń nie otrzymalem, to sam sobie pożyczę. Otóż, życzę sobie dużo zdrowia, bo, choć to co pisze to truizm, ale naprawdę nic, ale to nic, na tym świecie ważniejsze nie jest. A najbardziej widać to z perspektywy Indii, zwlaszcza stąd z Varanasi, gdzie dla wielu (przynajmniej w całości) jest to miejsce ostatnie na ziemi. Poza tym życzę sobie, aby starczyło kasy na kolejne wyprawy i niech to będzie Ameryka Poludniowa (może Północna), abym mógł się jeszcze w życiu nadziwić. Dalej się pisać nie da, bo klima siadła (ciągle wyłączają prąd), a komfort pisania jest jak w saunie.





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2266



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2017  ::  7236113 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 37