tu jesteś:   STRONA GŁÓWNA
Poznaj Tatry
NATURA
   Zielony Świat Tatr
   Zwierzęta Tatr
   Klimat, Skały i Wody
   Kronika wydarzeń przyrod.
KULTURA
   Historia
   Etnografia
Filmy edukacyjne
AUDYCJE RADIOWE
ATLAS ROŚLIN
ATLAS GRZYBÓW
ATLAS ZWIERZĄT
PANORAMY TATR
INNE GÓRY
BLOG / NEWSY
WSPÓŁPRACA


BLOG / NEWSY
Z Nowej Zelandii ( na szybko)
 dodano: 15 Lutego 2008


Pierwsze co zrobię po powrocie, to spytam swoich rodzicow, czy aby będąc niemowlęciem nie wypadłem z wózka. Trzeba rzeczywiście upaść na głowę, żeby przebyć 20 tys. kilometrów tylko po to, żeby zobaczyć kilka drzew!
Od razu uprzedzam, ze piszę w wielkim stresie, ponieważ godzina internetu kosztuje tutaj 10 zł! W ogóle ceny w Nowej Zelandii są kosmiczne.

Przygoda z NZ zaczęła się dość stresująco. Ledwo wszedłem na lotnisko w Katowicach, dostrzegłem napis, że samolot do Franfkurtu, czyli nasz, odwołany. Nogi sie pode mną ugięły. Już widziałem szyderczy uśmiech Stopki, że zamiast w Nowej Zelandii przyjdzie mi spędzić uroczy miesiąc na Krzeptówkach. Żeby tego uniknąć gotów byłem wyruszyć do Nowej Zelandii choćby na rowerze. Na szczeście miła pani w biurze Lufthansy zaproponowała nam lot przez Singapur, Hong-kong lub... Warszawę i dalej, zgodnie z tym, co widniało na bilecie, przez Osake. Zdecydowaliśmy się na Warszawę, co też kosztowało mnie sporo nerwów. Do stolicy polecieliśmy "samolotem", który zabrał na pokład 5 osób, choć mógł 8. Klasyczny kukuruźnik, co do którego miałem podejrzenia, czy aby nie zatrzyma się gdzieś w burakach koło Warszawy. Śmiać mi sie chce, gdy przypomnę sobie kilka scen z owego bombowca. Napierw pewien biznesmen spytał stewardesy, gdzie jest miejsce na lewą nogę. Potem pani wręczyła instrukcję bezpieczenstwa dla pasażerów z lewej strony, tak, jakby ci z prawej byli bardziej bezpieczni... Zresztą nieważne. Potem był Frankfurt, lot nad wyspą Uznam, Bornholm (tyle widziałem), Korea i wreszcie Japonia. W Osace nie zobaczyłem wiele, dlatego komentarze odnośnie tego kraju napiszę w drodze powrotnej, ponieważ wtedy będziemy lecieć przez Tokyo i pobędziemy tam dłużej. Po kolejnych 11 godzinach lotu wylądowaliśmy w Auckland. 

Pierwsze wrażenia??? Cóż... Bardzo czysto, ciepło i... drogo.  Najważniejsza uwaga to ta, że Nowa Zelandia to kraj niezwykle przyjazny dla każdego podróżnika. Wszędzie jest zatrzęsienie informacji (map, ulotek, broszur). Nawet najbardziej "madry inaczej" nie ma szans zgubić się tu zgubić, o ile, rzecz jasna, kojarzy angielski. Z Auckland pojechaliśmy do Rotoura, gdzie są gejzery, potem na wulkany (czynne) położone pośrodku północej wyspy, wreszcie dziś do stolicy Wellington. Jutro zaczynamy najważniejszą część naszej wycieczki, czyli poznanie Wyspy Południowej. 
A jakie wrażenia po czeterech dniach na Wyspie Połnocnej? Boję się pisać, że nieszczególne, bo zostanę uznany za malkontenta, ale poza owymi wulkanami rzeczywiście nie ma tu nic szczególnego. Krajobraz totalnie zagospodarowany. Do złudzenia przypomina okolice Myślenic czy Gorlic - tu górka, tam łączka, tu owieczka, tam krówka... Gdyby nie Wyspa Południowa, to NZ spokojnie można sobie darować jako cel podroży. Odmienne zdanie może mieć jedynie Robert (kolega, który tu ze mną przyjechał). Złowił wczoraj na rzece Tongariro (podobno najważniejsza na świecie rzeka dla wędkarzy od pstrągów) 6 pstrągów tęczowych w pięć minut. Patrząc na to, miałem wrażenie, że to nie dzika rzeka, a staw hodowli pstrąga. Ale smaczne to bylo... Oczywiście także na północy są fajne parki narodowe, ciekawe lasy z paprociami drzewiastymi i innymi cudami, ale zajmują niewielką powierzchnię. Kończy mi się czas, wiecej (i mądrzej) napiszę niebawem, jak tylko znajdę internet i chwilę czasu w tym ciągłym biegu.


Tomek Skrzydlowski





«« Powrót do listy wiadomości
    Drukuj     Wyślij znajomemu    Ilość odwiedzin   2982



POZNAJ TATRY Copyright © MATinternet s.c. - Z-NE.PL - ZAKOPANE 1999-2019  ::  8294904 odwiedzin od 2007-01-09   ONLINE: 7